Czytasz posty znalezione dla hasła: Sennik Pierścionek Zaręczynowy

4x26 The End in the Beginning

hmm a nie zastanawiała was taka opcja że może to być sen? w sumie to Hanson coś mówił że to będzie na serio, ale jak dla mnie opis tego odcinka jest taki podejrzany.
Może ze mną jest coś nie tak xD ale tak sobie pomyślałam że któremuś z nich mogło to się przyśnić, a poprzebudzaniu chcieli znaczy Booth albo Bones to zrealizować?

p.s Brennan ma pierścionek na lewej i prawej ręce hmm może to oznaczać zarówno zaręczyny jak i ślub co jest takie nie realne[?]

 » 

Zareczyny jak powiedzieć rodzicom???

Mnie też kwestia poinformowania rodziców o zaręczynach spędza sen z powiek... Na razie postanowiłam to rozwiązać tak, że po prostu kiedy mama zapyta o pierścionek, to powiem jej, że to zaręczynowy, ale że oficjalnie będziemy z nią i tatą rozmawiać o tym dopiero za jakiś czas... Mam nadzieję, że w ten sposób nie zareaguje jakoś strasznie na początek, a potem będzie miała trochę czasu, żeby oswoić się z tą myślą, dopóki nie nadejdzie moment konkretnego planowania daty ślubu i oficjalnego powiadomienia obojga rodziców.

Muzyka a Film - interpretacje utworów z Roswell

No i teraz mam dużo do pisania...
Leo - Poczta Polska mój adres już znienawidziła, ale nieco z innergo powodu... Zbyt częst musieli latać do drzwi mojego mieszkania, więc również dołączam się do podziękowań twórcom Internetu, bo było ich wielu... Z wściekłości Poczta Polska mogłabgy nie doręczać moich listów I takmieli przeze mnie za dużo roboty...
I zgadzam się, że Max jednak byłby nieco inny - ale sam początek historii - to było tak, jakbym oglądała naszą wizję w nieco straszej wersji. A że było to na Discoverym, który zawsze jest dopracowany, to cały obraz był lekko zamazany, tak, jakby to był sen czy... właśnie wizja... Później troszkę przestało mi pasować, z tym opium, ale i z tym problemem poradziłam sobie tłumacząc w duchu, że maxowe opium to były by wspomnienia Liz... I Leo - przyglądałam się "'Fallen Icon" do upadłego, a zapomniałam o tytule... Raczej skoncentrowałam się na tym sercu i na momencie, w którym to było grane.
Scyzoryk - znowu element... magii i zabobonów (trudno, widać kiedyś byłam czarownicą ) Nie należy dawać, bo ostrze przetnie wszystkie uczucia... Jak myślicie, czy później Liz go mu z powrotem oddała...? A, skoro już przy tym jesteśmy... Pamiętacie prezent Michaela dla Marii... Bon, to właściwie był prezent Isabel... Maria dostała kolczyki. I nie było by w tym nic złego gdyby nie fakt, że to były perły... A perły sprowadzają płacz i nieszczęście, dlatego proszę pamiętać, by broń Boże nie kupować pierścionków zaręczynowych z perłami!
Lizzie - śliczne słowa... A z niektórymi fanfikami to już lekka... ekhm... przesada... Wypotworzanie...
A wróżbiarstwo jest ciekawe i do tego też trzeba mieć talent. I wyobraźnię również...
Elu - jak ja się cieszę, że w końcu coś napisałaś!!! Nareszcie... Nikt nie wie tyle o serialu co ty... Poza tym jedno sprostowanie - Lizzie pisze przepiękne opowiadania, a ja nie i nie mam tego w planach... Za to Leo z pewnością czymś nas w końcu uraczy
Jest tylu bogów, tyle różnych wiar, tyle odmian jednej i tej samej... Tylu wielkich i wspaniałych ludzi jest zupełnie innych wyznań... I choć są różne wersje i sposoby, to cel zawsze jest taki sam... I wszyscy ludzie tak właściwie w głębi duszy pragną tego samego... Nawet ci "źli" w swoim przekonaniu postępują dobrze...

ślub

Wszystko wydarzyło się tak nieoczekiwanie, wszytko było najwspanialszą niespodzienką jaką kiedkolwiek dostałam, więc 2 tygodnie temu nawieczornym spcarcerze z moim ukochanym, dostałam piękne białe róże a w nich utkwiona była szkatułka z pierścionkiem zaręczynowym... popłakałam się, przytuliłam do Adama i płakałąm ze szczescia w jego ramionach cał a godzinę... pozniej odprowadził mnie do domu i sam pojehał do swojego. Byłam w szoku rodzice wiedzieli wczesniej o tym, Adam musiał zapytac o rękę.

Nastepnego dnia bardzo niespowiedziwanie nikoko nie było w domu tez mnie to zdziwiło, sobota a wszyscy gdzies pouciekali, zjechali się dopiero pod wieczor mówiąc że mieli pare spraw do załatwienia(tata mama i siostra) Adam tez był ostatnimi czasy zabiegany, nawet nie wiedziałam za czym. Minął tydzien i budząc sie w sobote rano otrzymałam wiadomosc od Adasia żeby spotkac sie na rynku, poszłam tam i on wtedy powiedział wspaniałe słoa, które mnie wzruszyły... "Kochanie Jutro ślub... czy zdąrzyłem Ci o tym powiedziec, czy poprostu wyleciało mi to z mojej głowki" Na poczatku myslałąm ze o żart... ale gdy pokazął mi stos dokumentow, zamowienia na zespoł, sale, gosci, menu, pokazał mi nawet że rodzice nasi bardzo maczali w tym palce... Adamn miał juz garniutur... w prawdzie byłam w szoku... nie miałam sukni sluben, swiadka, nie byłąm u kosmetyczki, fryzjera, co teraz? Spontanicznie wszytko sie udało, mialimy oboje zrobiony kurs przedmałzenski i kurs wychowania w rodzinie. PO południu w sobote rozpoczeły sie wielkie przygotowania: rodzice i siostra mieli juz kreacje na wesele, kosioł przygotowywali nasi przyjaciele, z swiadkiem nie było tez problemu bo moja najlepsza przyjaciolka była zawsze kandydatką na mojego swiadka. Bardzo sie zdziwiłam ze Adam potrafił zajac się całą organzizacją przy czym zachował wszysko w sekrecie, udało mu sie zaprosic wszytkic gosci kilka miesciecy wczesnieji odziwo ta informacja do mnie nawet przez gosci nie dotarła... kilka miesciecy wzczesniej był zamowiony zespoł, oraz sale z którą podobno były małe problemy, pozniewaz udało nam sie wskoczyc na rezerwie gdyz sala oblegana i rezerwowana jest zazwyczaj na kilka lat. Zamwoiłam szybko fryzjera na poranną pore, pojechałam z mamą i siotrą obejrzec suknie slubne...niestety przejmowałąm sie tym ze nic dla mnie nie znajdą bo jestem dosc szczupła... to tez był podstep mama kilka tygodni wczesniej oglądała katalogi mody i poprsou w salonach slubnych poprosiła by takie suknie zamowili, i w okolicahc mojego rozmiaru. Moja mama bardz odobrze zna moj gust wiec wybor byłspory ale czasu mało... Kupiłam w koncu piekną suknie... całą białą... bardzo szeroką u doły, oplatana koronką. U gory była na szerokich ramiączkach, zdobiona białym chawtem, przyczepione do sukni były rowniez białe rozyczki, miałam rowniez średniej długosci welon. Sukienka byłą skromna i prosta nie była jakas dziwaczna i przy okazji nie była bardzo droga. Było dosc pozno i zadzowniłam wieczorem do Adama, poszlismy jeszcze razem do księdza porozmawiac. Pozniej poszłam spac, niepotrafiłam zasnąc, jednoczescnie cieszyłam sie z wszytkiego, myslałam ze to sen i bałam się ze się obudze, długo rozmawiałąm z Bogiem, doszłam do pewnych wnioskow pozniej je przytocze. Rano przyszła fryzjerka, a siostra i przyjaciołka (świadek) umalowały mnie. Zawsze myslałąm ze miesciac pzred slubem chodzisie na rozne zabiegi kosmetyczne, do solarium itd ja tego nie miałam ale wcale gorzej sie nie czułam. Mielismy slub zaiwązny z podpisami aktow slubnych(cywilnych) w kosciele. Było 60 osob hmm czy to duzo czy małlo mysle ze posrednio... mamy nie duze rodziny. Mielimy rozniez mały slubny samochod. Slub odbył siedo południa, był to najwspalnilszy monet w zyciu, nogi m isie trzesły, a głos drzżał.

Zostalismy małżenstwem na dobre i złe.

Pozniej wszytscy goscie zjechali się na obiad i wesele do lokalu, nie mielismy duzo alhoholu, bo w zbyt duzych ilosciach psuje tozabawe, choc moja babaia byłą za tym aby alkoholu nie było wcale, trudno było to pogodzic w wymogami gosci. Nie bede sie juz rozwodzic długo bo pewnie was czytaniem zameczyłam na smierc. Mielismy jednodniowe wesle, pozniej tylkio najblizsza rodzina speziłą z nami naspeny dzien i zjadła obiad w domu. Mieszkamy narazie razem u mnie, ale chyba bedziemy czagos szukac na własną rękę. Co do wnioskow ktore miałam napisać : To mysle ze Bog miał to w planach z Adamem ten ślub wystawiłmnie tez na próbę co do" mieskzania pzred slubem" jaki rozpoczełam kiedys temat. Sprawa sie rozwiazała, nie doszło do mnieszkania przed slubem i nie dojdzie, to wszytko sprawa Pana Boga. Wieczorem gdy juz przuszlismy ze slubu Adam odczytał"list do męża" ktory napisałam pare lat temu jak jeszcze nie znałam Adama, i obicałam sobie ze pzrekaze to mojemu mężulkowi w noc poślkubną.

 » 

Moje zaręczyny

Moje zaręczyny były dość niedawno i nie zapomnę ich do końca życia...(OPOWIEść BęDZIE DłUGA)
15września mój chłopak wyjechał do pracy poza miastem.nie mieliśmy ze sobą przez dwa tygodnie prawie wogole kontaktu.Miał wrócić 4pażdziernika ale zrobił mi wielką niespodziankę i wrócił 30września wieczorem o 23.30 zadzwonił do mnie oczywiście mnie obudził spytał czy śpie a potem dodał żebym poszła otworzyć drzwi.Ja byłam zaspana więc nawet nie uwierzyłam.po kilku namowach otworzyłam i rzeczywiście on tam stał.Dodam jeszcze że wczesniej rozmaiwaliśmy przez telefon i się pokłóciliśmy
Trzoszkę pogadaliśmy i poszliśmy spać bo ja na następny dzień miałam do pracy,rano wstaliśmy,powiedziałam mu mój sen sprzed tygodnia w któym mi się przyśnił jak przyjechałpo mnie do pracy i zabrał do jubilera zebym wybrała pierścionek zareczynowy.Koleżanki twierdziły że sny się sprawdzają.Ja nie wierzyłąm ze to się sprawdzi bo miesiac wczesniej rozmawialismy o zareczynach ze moze juz pora sie zastanowic nad tym(jestesmy razem prawie 5lat)powiedzial ze jeszcze nie teraz"...może kiedyś".
Pjechałam d pracy.Było u nas straszne zamieszanie,zatrudnialysmy nowe osoby do pracy,było szkolenie wiec gwar tłok itp.
Mój Skarb przyjechała do mnie trochę ze mną rozmawiała,zaczął mnie zagadywać na temat pierścionka(dlaczego noszę srebrny pierścionek na palcu na którym nosi się zaręczynowy-powiedziałam że dostałam go od niego i on sam tak wybrał, rozmawiał o rozmiarze wzią naet mój pierścionek i założył na swój palec)poszedł gdzieś za jakiś czas się zjawił...BYŁ DZIWNY.Rozmawiał z moją koleżanką z pracy...
Potem jak poszłam z nią na przerwę powiedziała mi że on jej coś powiedział, że ona coś wie i że nie może mi powiedziec,więc od razu pomyślałam że chodzi o zaręczyny ale nie dowierzalam bo niedawno z Nim o tym rozmawialam,ale ona za chwile dodała ze to nie o mnie chodzi to wtedy stacilam nadzieję...
Kiedy skończyłam pracę o 19 mój skarb po mnie przyjechał samochodem od razu upewnił się czy nie musze zrobic zadnych zakupów(teraz wiem dlaczego )
Poszliśmy do niego do samochodu i wtedy...
Usiadłam na miejscu dla pasażera...Mój skarb poprosił mnie żebym wyjęła od niego ze schowka radio które miało być tam schowane ja bez zastanowienia otworzyłam schowek i ... byłam totalni zaskoczna...w schowku który od góry się automatycznie podświetla leżały 4 piękne przycięte na odpowiednią długość czerwono-różowe róże a pośrodku pudełeczko z firmy APART (oczywiście nie dałam rady wydobyć z siebie słowa bo przecież mogła to był zwykła biżuteria)ale po chwili On nachylił się w moją stronę trzymając w ręku kolejną różę i spytał"Czy chciałabyś spędzić ze mną resztę życia?" ...
Ja byłam tak zaskoczona że poprostu go mocno przytuliłam i nie dałąm rady nic powiedzieć On spytał mnie "Co Ci ??" i za chwilę włożył mi na palec śliczny delikatny pierścionek z białego złota o jakim marzyłąm.Pojechaliśmy do mnie do domu pinformowaliśmy o tym moich rodziców i razem wypiliśmy po lampce czerwonego wina...Rano spytałam go kiedy na to wpadł to powiedział mi że "...tydzień temu...i bardzo mnie zaskoczyło jak opowiedziałaś mi swój sen ..."
ten wspaniałyy dzień był 1 PAźDZIERNIKA 2008R i nie zapomnę go już nigdy był baaardzo oryginalny...
A co do pierścionka...to na drugi dzień doszliśmy do wniosku że wymieniamy go na żółte złoto(chociaż takiego nie lubiłam) ale jak tylko dostałam tn sam wzór pierścionka tylko w innym kolorze byłam pod WIELKIM wrażeniem,jest piękniejszy niz z białego złota a rozmiar był od razu trafiony
Życzę wszystkim dziewczynom tak wspaniałych zaręczyn jak moje...

A nasz ślub już wyznaczyliśmy na 03.07.2010r[/i][/b]