Czytasz posty znalezione dla hasła: Sennik Mięso drobiowe

dieta

witam waze 75 kg oto moja dieta
7 00
- 400 g mleka 150 g platkow owsianych
-4 jajka chleb razowy czarny z szynka z indyka
-jogurt
11
-ryz z sosem miesko z kurczaka i warzywa
14 00
- Makaron (ryz) z jakims miesem wolowym albo drobiowym i suroweczka
-16 17 trening
18 ryz brazowy i kurczak piers z kurczaka
20 kanapki z szyneczka i jakies warzywa
22 twarog chudy
22 30 sen
poprawice jak cos

 » 

Świadome śnienie czyli LD

Ja w sumie nieczęsto pamiętam swoje sny, ale dziś mi się udało. Miałam konkretnie dwa sny, ale z powodu, że pierwszy był nieciekawy, opiszę ten drugi. Akcja działa się w dzisiejszych czasach, było tak, że przeczytałam jakąś książkę, która mi się bardzo podobała. Nie mam pojęcia, co to niby miało być ani też o czym - autorem był reżyser Stanley Kubrick (przeglądałam wczoraj Wikipedię i natknęłam się na to nazwisko, więc pojawiło się ono potem w moim śnie, w sumie logiczne), a tytuł nosiła "Mucha" (byłam wczoraj zdenerwowana na te małe muszki latające po kuchni). Pewnego dnia schodzę do kuchni na obiad i na białym jakby-talerzu w kształcie podłużnego prostokąta leżały po kolei: łyżka ćwikły, jeden klusek śląski z niewielką ilością sosu pieczeniowego i jedna mała roladka z mięsa. Mama mi komunikuje, że specjalnie dla mnie ugotowała ulubione danie bohaterów książki. Wzięłam w rękę tę roladkę, ugryzłam i mówię: "Mmm, nie dość, że drobiowa, to jeszcze z chrzanowo-musztardowym nadzieniem! Pycha!" (naprawdę poczułam ten smak, ale z dwóch potraw zrobiłam jedną - bo rolady z takim nadzieniem w życiu nie jadłam, jedynie karczek w sosie właśnie chrzanowo-musztardowym, który był zaiste dobry ). Odłożyłam widelec (którego przecież nie miałam w ręku) obok talerza i sen się skończył. Ogólnie to aż mi się jeść zachciało, bo tak się dziwnie składa, że to było właśnie moje ulubione danie (tylko szkoda, że tak mało go było). Sny są ogólnie zabawne.

A tak poza tym, to ze mną jest coś dziwnego, budzik w mojej komórce nie potrafi mnie obudzić. Po prostu biorę telefon do ręki i z zamkniętymi oczami, na wpół przytomna, wyłączam alarm i śpię dalej. Nawet wymyśliłam, żeby chować komórkę np. do szafy między ubrania, żeby się w czasie szukania go rozbudzić, ale i tak w większości przypadków wracam natychmiastowo po wyłączeniu budzika pod kołdrę i zasypiam. W jakiejś gazecie niedawno był fajny artykuł z opisami ciekawych budzików, np. jeden o godzinie, o której chcemy się obudzić dzwoni i "wybucha", rozsypując wokół parę(naście) elementów, które trzeba ułożyć, żeby przestał hałasować. Jak gdzieś takie cudo znajdę, to koniecznie kupię.

Bajka

Dawno, dawno, a w sumie niedawno temu, za sosnowym laskiem w wiosce Sulechów panowało wielkie poruszenie z powodu wydarzeń, które miały się właśnie rozpocząć.
Wszystko to było bacznie obserwowane z czarnego drewnianego domu, w którym machał swymi wyłupiastymi oczyma chciwy PSuj w stronę samochodu wiozącego zwierzęta na rzeż a także był świadkiem zapakowywania takich zwierząt wiec zrozumiał swój błąd i został przeciwnikiem takiego zamieszania. Natomiast dumna duszyczka przygotowywała się do ślubu. Jej narzeczony ukrywał przed nią, że jego ojciec jest tutejszym rzeźnikiem, gdyż znał jej niektóre poglądy.
Po zrozumieniu swojego błędu chciwy PSuj chciał się spotkać z swoim przyjacielem, który przy okazji był narzeczonym duszyczki. A celem tej wizyty miała być rozpoczynająca się właśnie intryga. Niestety jednak PSuja pogonił ojciec jego przyjaciele pognał go z toporem w dłoni, a biedny PSuj uciekł nie wiadomo gdzie i słuch po nim zaginał. A rzeźnik spod Sulechowa skończył ze swym zawodem. Lecz ...
...lecz to był tylko sen duszyczki.
Po przebudzeniu zaczęła mieć poważne obawy czym się zajmuje jej przyszły teść. Musiała jednak jeszcze opracować menu na przyjęcie. Miała z tym dylemat ponieważ...wiedziała, że ulubionym przysmakiem narzeczonego oraz jego rodziny jest owies, który jak wiadomo, stanowi podstawę diety koni. A te, jak powszechnie wiadomo, Duszyczce są bardzo bliskie... Postanowiła zatem, iż ucieknie się do podstępu. Lecz po pewnym czasie zrozumiała ze z owsem nie ma żadnego problemu i może go podać na przyjęciu bo on nikomu nie zagraża.

Niewielu jednak wiedziało, że właścicielem zbiorów owsa i dostarczycielem go dla wioski był PSuj, który handlował nim przez pośredników. Dowiedział się on wkrótce o nietypowym menu weselnym i, chyba niezbyt dobrze wróżąc dla tej historii, uśmiechnął się jakby coś miał wykombinować.
Tymczasem Duszyczka i jej narzeczony mieli kolejny problem - otóż cała rodzina narzeczonego (kto się na niego zgłosi?) uwielbiała mięso. I z tego powodu mogła nawet zbojkotować przyjęcie syna. Ale zaraz..., przecież mówili, że ulubionym smakołykiem całej rodziny narzeczonego jest owies, więc coś mi sie pokiełbasiło - mruknął pod nosem PSuj. Po czym dodał: coś mi ten internet nie służy chyba, że mam takie przeskoki w myśleniu...
-albo to zapewne ta owsianka z modyfikowanego owsu - próbował jednak z drugiej strony bronić swego uzależnienia (i zdecydował dodwać mniej siarki do nawozu).
PSuj przez ten natłok różnych myśli od samego ranka nie mógl dojść do swego przyjaciela (narzeczonego Duszyczki), a przecież to była taka ważna sprawa, choć chyba już nie pamiętał jaka. A więc w końcu wyszedł ze swojej chałupy. Poszedł od razu do swego przyjaciela i powiedział mu o swoim spostrzeżeniach i wątpliwościach. Doszli bardzo szybko do porozumienia. I wspólnie przystąpili do omawiania menu. Wtem dobiegł ich przeraźliwy śmiech...
"Ha ha ha! Czyżbyś tu się ukrywał przede mną PSuju, u syna rzeźnika? Czyż nie pamiętasz o długu, który miałeś do wczoraj mi spłacić?!" PSujowi włos się zjeżył i być może nawet puścił bąka. Natomiast głos z dołu kontunuował: "Przejmuje więc młyn oraz wszelkie zapasy owsu, które posiadasz, aż nie zwrócisz ostatniego grosza"... lecz biedny PSuj nie zwrócił pieniedzy i został aresztowany i osadzony w wiezieniu dostal kare 4 lat pozbawienia wolności. Natomiast duszyczka poprosiła ksiedza o przyspieszenie wesela i zaprosiła gości na szybszą datę menu ustalila sama bez wiedzy ojca narzyczonego. ustalila ze bedzie mieso ale tylko drobiowe i zabite w normalnych warunkach. A także warzywa i owoce. No i tp. Lecz jak się okazało...

[WFRP] Odsiecz

Mag i Simon pogrążeni byli w przyciszonej rozmowie. Spojrzenia jakie posyłali zgromadzonym, świadczyły o tym, że chyba dyskutują o przydatności każdej osoby. Jedyną osobą która przywiązywała większą wagę do tego co dzieje się za stołami. Pieśń barda wywarła na niej spore wrażenie, ale z uwagi na lata pracy dla ojczyma, wszystkie emocje starannie ukryła. Jedyne nad czym nie dała rady zapanować to szkarłatny rumieniec oblewający jej twarz od czoła aż po szyję. Ucieszyła się kiedy jej postać zeszła na drugi plan a śpiewak zainteresował się biednym... biedną krea... biednym Arrakiem. Przez moment bała się, że skoczą sobie do oczu, ale dzięki bogom tak się nie stało. Tavern, w przeciwieństwie do Garlicka, wykazał się zdrowym rozsądkiem. Sprawy toczyły się tak szybko i bard upijał się tak szybko, że Amarelle huknęła łokciem w żebra czarodzieja. Ten omal nie zakrztusił się rozcieńczonym winem, które popijał. Potoczył wzrokiem po sali, minę miał taką, jakby widział wszystkich po raz pierwszy. Odkaszlnął, po dłuższej chwili na jego oblicze wstąpił wyraz zrozumienia więc wstał i rzeczowym tonem rzekł:
- Mam nadzieję że smakowało. Nie wiecie ile biedna dziewczyna musiała ślęczeć przy garach... Co to ja miałem... Aha! Mam do was ogromną prośbę. Mój brat wyruszył w poszukiwaniu przygód. A że głupi był, to od razu popadł w kłopoty. Teraz uśpiony spoczywa pod lodową pokrywą w górach w Norsce, Chciałbym, abyście odgrzebali tego... - zamyślił się na chwilę szukając odpowiednio obelżywego słowa, a że takowego nie znalazł, zwiesił głowę i dokończył - kretyna, i sprowadzili tutaj. Choć jak odzyska świadomość, pewnie nie będzie chciał iść z Wami, więc skończmy na tym, że trzeba pójść tępakowi z odsieczą i uwolnić z paskudnego więzienia.
Elbrecht zamilkł. Uważnie przyjrzał się krasnoludowi, który do tej pory milczał jak zaklęty, na niziołka, który co rusz zagadywał brodacza. Na Kislevczyka słuchającego w skupieniu i na śpiewaka, któremu oczy zachodziły mgłą i chichotał pod nosem. Ze zrezygnowaniem pokręcił głową. Przyjrzał się jeszcze spokojnemu już wychudzonemu człowiekowi i drugiego niziołka.
- Jak ktoś chce zrezygnować, to proszę teraz. Dokładniejsze szczegóły omówimy rano, po śniadaniu, kiedy PONIEKTÓRZY będą w lepszym stanie - syknął zgryźliwie - Jak już podejmiecie decyzję, Amarelle pokaże wam, gdzie możecie się przespać.
Nim zdążyliście zadać jakiekolwiek pytania, mag wstał a za nim Simon. Wyszli pogrążeni w przyciszonej rozmowie.
Półelfka wzruszył ramionami.
- Jedzcie jeszcze, przecież nie wyrzucę tego. - powiedziała smutnym głosem. Jak zawsze wszystko spadło za nią. Tym razem jednak nie miała nic przeciw. Elbrecht wybrał sobie taką ekipę, że dziewczyna ciekawa była kiedy poderżną sobie wzajemnie gardła.
- Jak zmorzy was sen, to powiedzcie. Zaprowadzę was do komnat. - sięgnęła po drobiowe udko i od niechcenia odrywała zębami kawałki mięsa.

 » 

Brak miesiączki

Od 14 miesięcy nie mam miesiączki z następujących przyczyn...

Od roku 1998 stosowałam "ŻO". Ten cudzysłów stąd, że tak naprawdę nigdy nie liczyłam dokładnie spożywanych produktów. Czułam się świetnie, ustąpiły stare dolegliwości (bóle głowy, brzucha, nadmierna senność, lęk..). Po jakimś czasie organizm sam odrzucił wszelkie produkty mięsne, drobiowe i ryby. Przez ostatnie 6 lat żywiłam się jajami, nabiałem i orzechami oraz niewielką ilością warzyw. Wyniki badań miałam rewelacyjne, łącznie z cholesterolem. Jedynym problemem było przewlekłe zapalenie gardła (trwające już 13 lat), które powodowało stałe tworzenie nieprzyjemnej wydzieliny.
Ponad rok temu, chcąc pozbyć się raz na zawsze tego paskudstwa, postanowiłam przejść na dietę rotacyjną. Zrobiłam to niezwykle skrupulatnie, licząc produkty i wpisując je w zeszyt. Podczas rotowania nabiału i zbóż (co 7 dni) bardzo szybko zaczęłam chudnąć (ważyłam wtedy 66 kg przy wzroście 175 cm). Po kilku dniach zapragnęłam i zaczęłam raz na jakiś czas jeść ryby. Tak bardzo przejęłam się ideą "nieprzejadania" i wykorzystywania przez organizm starych, chorych tkanek w przypadku deficytów kalorycznych, że komponowałam posiłki głownie z warzyw niskowęglowodanowych (W-0.8/kg) oraz niewielkiej ilości białka (1g/kg). Przeciętna liczba kalorii dziennie to 1500. Waga spadała w dół a ja byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa, mimo iż strasznie marzłam, traciłam siły, sen stał się krótki, w nocy wstawałam z moczem po kilka razy. Od początku rotacji zanikła mi miesiączka. Z braku sił szybko przestałam ćwiczyć, mimo iż wcześniej bardzo to lubiłam i ćwiczyłam często (kilka razy w tygodniu). Po dwóch miesiącach naszła mnie ogromna ochota na mięso. Ale oczywiście nie chcąc się nim przejadać, jadłam go tyle, żeby razem z innymi białkami nie przekroczyć 1g/kg.
Po 8 miesiącach gardło bez zmian. Ważyłam 54 kg i miałam coraz mniejszy apetyt. Wszyscy na około grzmiali, że jestem wychudzona i wyglądam przerażająco. Dopiero wówczas zrobiłam badania. Okazało się, że poniżej normy mam żelazo, fT3, fT4 oraz TSH. Zdałam sobie sprawę, że jestem niedożywiona. Wróciłam do pełnego ŻO z nabiałem co 3 dni, stopniowo zaczęłam jeść coraz więcej tłuszczu. Ponieważ miałam nieposkromniony apetyt, starałam się trzymać w ryzach białko oraz węglowodany, zwiększyłam do maksimum spożycie tłuszczu. Momentami wychodziło go 7g na 1g białka...Miesiączka nie powracała, więc po dwóch miesiącach jedzenia przeciętnie 3000- 4000 kcal dziennie zrobiłam badania hormonów płciowych (niskie wartości). Nadal wierzyłam, że ŻO zdziała cuda. Następne 4 miesiące (aż do teraz) jadłam ściśle według zasad ŻO (białko maks. 1.2/ 1kg). Przybrałam na wadze tyle samo ile straciłam (12 kg), obecnie ważę 66 kg i jak dla mnie mam troche za dużo tłuszczu. Mimo to nadal jestem słaba, brak chęci do ćwiczeń i aktywności. Zrobiłam badania- cholesterol ok, za to hormon tarczycy przez 6 miesięcy ŻO w ogóle się nie zmieniły. Nadal wskazują na wtórną niedoczynność tarczycy. I miesiączki nadal brak...
Z tego powodu zaczęłam szukać w internecie informacji. Weszłam na to forum. Otworzyłam oczy, że zwyczajnie może brakować mi białka. ..Od dwóch tygodni jem go do syta ponad 100g, ograniczyłam tłuszcz do ok 150-200g, węglowodany do 50g. Szybciej się zasycam, czuję się silniejsza i mam wrażenie, że jakby mniej "spuchnięta".

Wobec powyższego mam pytanie- jak myślicie, czy jedzenie w ilościach jak wyżej spowoduje normalizację hormonów?

Z góry dzięki za odpowiedzi
Noire

P.S.Ponieważ mam zacięcie badawcze i chcę dojść do żywienia idealnego, od 14 miesięcy ważę i spisuję każdy zjedzony produkt...Chętnie posłużę tymi informacjami oraz wynikami badań krwi z różnych okresów osobom zainteresowanym.

Bajka

Uwaga moderatora:@Polonium:
stosuj się do regulaminu lub jesli nie zamierzesz go przestrzegac to odpusc i nie psuj "dzieła":
1. miał być dopisywany 1 akapit
2. w tej bajce nie ma postaci PS, żeby była musiałbyś sie spytać wcześniej mnie o pozwolenie
3. w tej bajce PSuj jest bratem Duszyczki, a Ty tworzysz jakieś kazirodcze związki
4. czemu w Tobie i Duszyczce tyle gniewu?
5. Twoja wstawka zupelnie nie trzyma się kupy. Mylisz pojęcia celu i środku do celu.
6. Trolling jest na tym forum zabroniony i karalny
7. popraw swoj wątek, zaczynamy od poprzedniego miejsca
8. PS: dobrze, że zwróciłes uwagę na to wszystko, ale od uwag to są moderatorzy, OK? Następnym razem pisz swe uwagi na PW, bardzo o to proszę.
9. Polonium: twój spam poleciał do kosza.

Dawno, dawno, a w sumie niedawno temu, za sosnowym laskiem w wiosce Sulechów panowało wielkie poruszenie z powodu wydarzeń, które miały się właśnie rozpocząć.

Wszystko to było bacznie obserwowane z czarnego drewnianego domu, w którym machał swymi wyłupiastymi oczyma chciwy PSuj w stronę samochodu wiozącego zwierzęta na rzeż a także był świadkiem zapakowywania takich zwierząt wiec zrozumiał swój błąd i został przeciwnikiem takiego zamieszania. Natomiast dumna duszyczka przygotowywała się do ślubu. Jej narzeczony ukrywał przed nią, że jego ojciec jest tutejszym rzeźnikiem, gdyż znał jej niektóre poglądy.

Po zrozumieniu swojego błędu chciwy PSuj chciał się spotkać z swoim przyjacielem, który przy okazji był narzeczonym duszyczki. A celem tej wizyty miała być rozpoczynająca się właśnie intryga. Niestety jednak PSuja pogonił ojciec jego przyjaciele pognał go z toporem w dłoni, a biedny PSuj uciekł nie wiadomo gdzie i słuch po nim zaginał. A rzeźnik spod Sulechowa skończył ze swym zawodem. Lecz ... lecz to był tylko sen duszyczki.

Po przebudzeniu zaczęła mieć poważne obawy czym się zajmuje jej przyszły teść. Musiała jednak jeszcze opracować menu na przyjęcie. Miała z tym dylemat ponieważ...wiedziała, że ulubionym przysmakiem narzeczonego oraz jego rodziny jest owies, który jak wiadomo, stanowi podstawę diety koni. A te, jak powszechnie wiadomo, Duszyczce są bardzo bliskie... Postanowiła zatem, iż ucieknie się do podstępu. Lecz po pewnym czasie zrozumiała ze z owsem nie ma żadnego problemu i może go podać na przyjęciu bo on nikomu nie zagraża.

Niewielu jednak wiedziało, że właścicielem zbiorów owsa i dostarczycielem go dla wioski był PSuj, który handlował nim przez pośredników. Dowiedział się on wkrótce o nietypowym menu weselnym i, chyba niezbyt dobrze wróżąc dla tej historii, uśmiechnął się jakby coś miał wykombinować.

Tymczasem Duszyczka i jej narzeczony mieli kolejny problem - otóż cała rodzina narzeczonego (kto się na niego zgłosi?) uwielbiała mięso. I z tego powodu mogła nawet zbojkotować przyjęcie syna. Ale zaraz..., przecież mówili, że ulubionym smakołykiem całej rodziny narzeczonego jest owies, więc coś mi sie pokiełbasiło - mruknął pod nosem PSuj. Po czym dodał: coś mi ten internet nie służy chyba, że mam takie przeskoki w myśleniu -albo to zapewne ta owsianka z modyfikowanego owsu - próbował jednak z drugiej strony bronić swego uzależnienia (i zdecydował dodwać mniej siarki do nawozu).

PSuj przez ten natłok różnych myśli od samego ranka nie mógl dojść do swego przyjaciela (narzeczonego Duszyczki), a przecież to była taka ważna sprawa, choć chyba już nie pamiętał jaka. A więc w końcu wyszedł ze swojej chałupy. Poszedł od razu do swego przyjaciela i powiedział mu o swoim spostrzeżeniach i wątpliwościach. Doszli bardzo szybko do porozumienia. I wspólnie przystąpili do omawiania menu.

Wtem dobiegł ich przeraźliwy śmiech... "Ha ha ha! Czyżbyś tu się ukrywał przede mną PSuju, u syna rzeźnika? Czyż nie pamiętasz o długu, który miałeś do wczoraj mi spłacić?!" PSujowi włos się zjeżył i być może nawet puścił bąka. Natomiast głos z dołu kontunuował: "Przejmuje więc młyn oraz wszelkie zapasy owsu, które posiadasz, aż nie zwrócisz ostatniego grosza"...

Lecz biedny PSuj nie zwrócił pieniedzy i został aresztowany i osadzony w wiezieniu dostal kare 4 lat pozbawienia wolności. Natomiast duszyczka poprosiła ksiedza o przyspieszenie wesela i zaprosiła gości na szybszą datę menu ustalila sama bez wiedzy ojca narzyczonego. ustalila ze bedzie mieso ale tylko drobiowe i zabite w normalnych warunkach. A także warzywa i owoce. No i tp.

Lecz jak się okazało ksiądz nie zgodził się udzielić ślubu, gdyż brakowało 1 świadka, którego właśnie osadzono w więzieniu. Narzeczony nie zgadzał się na nikogo innego poza PSujem, a sędzia nie zgodził się na chwilowe wypuszczenie PSuja. A więc Duszyczce zaczęło bardzo zależeć i rozmyślać jak uwolnić PSuja. W sumie był jej bratem ktrego nienawidziła i stwierdziła ze nic w tym kiernku nie zrobi. więc namówiła narzyczonego aby zmieniła świadka. No i ksiądz sie zgodzil. No a 2. swiadkiem została Rechel.

Nadszedł dzień zaślubin. Zebrali się wszyscy w świątyni, pełni radości i miłości. Tylko prawie-mąż z każdą chwilą nabierał coraz większych wapliwości - jego przyszła żona pałała nienawiścią do swojego brata, który przecież przestał jeść koninę i chciał dać im owies. Ponadto bał się czy jego ukochana nie przystępuje do sakramentu mając serce pełne nienawiści. Wydawało mu się nawet, że refren psalmu brzmiał: "widziały gały co brały".

W końcu kazanie się skończyło i narzeczeni podeszli bliżej ołtarza.
Kiedy narzeczony wypowiedział jako pierwszy sakramentalne TAK, wówczas coś załopotało, zatrzęsło się, zadudniło. Przestrzeń wokół napełniła sie paskudnie smrodliwym dymem. Okazało się, że to wszystko było tylko snem, a sam narzeczony wypuścił potężnego podkołdernika smrodliwego.
Jak to zrozumial wpadła do niego duszyczka i zerwała zareczyny powiedziala ze poznała innego męzczyznę i z nim dziś wyjeżdza, że go bardzo kocha i powiedziała że nie chce mieć nic doczynienia z nim ani z jego rodziną ani swoim g głupim bratem - zaczęła się jąkać ze złości.

A więc dzień dla narzeczonego zaczął się, pomimo koszmaru ożenku i smrodu w sypialni, wyborowo. -Nie musiał się wiązać z osobą, którą wskazali mu rodzice, a której nie lubił.
Pieniądze, które miały być wydane na tort z owsu, zupy z owsu, kotlety z owsu i inne przysmaki na niedoszłe wesele, zostały przeznaczone na spłatę długu PSuja, który mógł wreszcie cieszyć się wolnością (tak jak i były narzeczony).

List: Neurastenia - Paweł

Jestem na diecie wysokotłuszczowej od prawie dziewięciu miesięcy. Co mnie do
tej diety zmusiło? Otóż od siedmiu lat choruję na neurastenię. Chorobę udało
się załagodzić lekami, ale tylko załagodzić. Dalej mam problemy ze snem
(częste trudności w zasypianiu, bardzo płytki sen, z którego mnie budzi
najmniejszy szmer), jestem często przygnębiony i przewrażliwiony, chociaż
powodów do przygnębienia nie mam, często przyspieszone i niespokojne bicie
serca, czasami pocą mi się dłonie i stopy.
Dieta wysokotłuszczowa praktycznie nic nie zmieniła poza tym, że schudłem
5,5 kg (z 92 kg do 86,5 kg przy wzroście 192 cm, sylwetka szczupła).
Leki, jakie brałem już od ponad dwóch lat nie stosuję (doxepin i sulpiryd).
Obecnie biorę codziennie asmag z witaminą B oraz neospazminę i deprim.
Od miesiąca odczuwam bóle w klatce piersiowej i jestem przy tym
bardzo osłabiony. Po kilku godzinach pracy umysłowej (czasami już po dwu
godzinach) czuję się zmęczony i spięty, szumi mi w głowie, odczuwam
mrowienie w rękach i nogach. EKG praktycznie nic niepokojącego nie wykazało.
Ponadto od ponad dwóch lat drętwieją mi nogi. Jest tak, że usiądę w fotelu i
po pięciu minutach nie czuję nóg przewracam się przy próbie stanięcia na
nogi i ciemno robi się w oczach. Mało tego na nogach od prawie roku mam
jakieś dziwne ciemno czerwone przebarwienia na łydkach i w okolicach kostki.
Na łydkach od ponad roku mam jakieś dziwne sine zgrubienia. Lekarz
powiedział: tak wygląda jakby to był żylak. Ja myślę, że to jest skutek
złego krążenia. Często ogólnym szumom w głowie i drętwieniu kończyn
towarzyszy zsinienie dłoni i silne czerwienienie stawów na dłoni oraz
sztywność języka. Ponadto od ponad dwóch lat wylatywały mi włosy,
wylatywały, bo zauważyłem, że jakby mniej mi wypadają. Ponadto miałem
wytarte łydki, wytarte owłosienie na udach. Obecnie zauważyłem, że
owłosienie to znowu się pojawia. Jednak brakuje mi ciągle tego optymizmu,
werwy do życia, nie mogę poradzić sobie ze stresem, jaki mi towarzyszy
w pracy, ciągle jestem spięty, ciągle zestresowany nawet jak nie ma żadnych
sytuacji stresujących. Owszem są momenty, kiedy czuję się zupełnie dobrze,
ale jest tak tylko przez kilka dni, potem przygnębienie i udręka powtórnie
wraca. Dieta optymalna niewiele mi pomaga jak dotychczas. Co mam robić?
Mam 27 lat i czuję się wrakiem!
Podam może jeszcze wyniki badań krwi.
Wyniki badań z dnia 23 lutego 2001 roku: glukoza na czczo 89 mg/100, poziom
cholesterolu w surowicy 158 mg/dl.
Wyniki badań po półrocznym stosowaniu diety wysokotłuszczowej: glukoza na
czczo 89 mg/100, poziom cholesterolu w surowicy 167 mg/dl (HDL 61mg/dl,
LDL 84 mg/dl), poziom trójglicerydów w surowicy 111 mg/dl.
Dominujące w mojej diecie są: śmietana, twaróg tłusty, jaja smażone na
smalcu z dodatkiem cebulki lub gotowane jedzone z majonezem, kiełbasa,
boczek, orzeszki ziemne, mięso drobiowe, ser żółty i pasztet drobiowy.
Warzyw i owoców nie jadam praktycznie wcale. Raz w tygodniu zdarza się zjeść
jakieś słodkie ciacho i wypić czerwone wytrawne wino.
Ostatnio przeczytałem książkę Ann Louise Gittleman. Jedz tłuszcze i chudnij.
Przytacza ona podobne zasady odżywiania do zasad dr Kwaśniewskiego w "Diecie
optymalnej", ale z pewną zasadniczą różnicą. Tłuszczy nasyconych wg
Gittleman należy spożywać jak najmniej!!! Nadmiar tych tłuszczy jest
szkodliwy dla organizmu, jedzmy chude mięso i nienasycone tłuszcze roślinne,
tak twierdzi Gittleman. I kto tutaj ma rację??
Co mam, więc robić, żeby się wyleczyć z neurastenii i innych paskudnych
dolegliwości, które tej chorobie mi towarzyszą?
Za odpowiedź na mój list z góry serdecznie dziękuję i pozdrawiam.

Paweł
--------------------------------------------------------------------

Stosuje pan żywienie optymalne od 9 miesięcy. Jest Pan leczony
farmakologicznie z powodów objawów neurasteni, jedynie, co udało się
uzyskać to załagodzenie objawów.
Z treści Pańskiego listu łatwo można domyślić się ważnej przyczyny braku
poprawy stanu zdrowia. Żywienie optymalne jest leczeniem przyczynowym wielu
chorób, ale tylko prawidłowo stosowane daje szybki powrót do zdrowia i
zadowolenie pacjentów. Wszystkie produkty spożywane powinien Pan zjadać
we właściwych proporcjach. Jest Pan bardzo wysokim mężczyzną (192 cm
wzrostu). Pana zapotrzebowanie na węglowodany wynosi około 70-80g na dobę
to bardzo dużo! W liście napisał Pan, że warzyw i owoców nie jada Pan wcale.
Proszę obliczyć ile na dobę spożywa Pan węglowodanów? Odpowiedź na Pana
pytanie pojawi się sama!
Po korekcie diety opisane dolegliwości będą się stopniowo wycofywać.
W razie potrzeby proponowałbym zastosowanie prądów selektywnych.
Są naprawdę bardzo skuteczne w leczeniu nerwic. Poruszył Pan ciekawa kwestię
książki Ann Lovis Gittleman pt. "Jedz tłuszcz i chudnij".
Autorka powołując się na znane opracowania naukowe przerwała milczenie na
temat ważnej roli tłuszczów w żywieniu człowieka.
Książka ta jest ciekawą propozycją, ale brakuje jej korekty naukowej.
Autorka nie jest lekarzem biochemikiem, książka zawiera sporo
niekonsekwencji. Zasady żywienia proponowane przez autorkę są podobne do
żywienia optymalnego. Zwiększenie ilości produktów tłuszczowych, ogranicza
spożycie cukrów prostych oraz eliminację substancji, z których powstają
toksyczne związki (wolne rodniki). Tłuszcze, które proponuje autorka to
jednonienasycone tłuszcze roślinne np. oliwa z oliwek.
Tematy poruszane w książce to duży krok w kierunku propagowania
zdrowego modelu żywienia i odrzucenia starych "dogmatów".

lek. med. Maciej Garbień

..

Problemy ze zdrowiem...

są różne przyczyny pojawienia się opryszczki. Mogą nimi być:
stres
przemęczenie
nadmierna ekspozycja na słońce
duże wahania temperatury, silny wiatr i/lub mróz
suche, popękane usta
choroba (przeziębienie, gorączka, ogólne osłabienie)
menstruacja

Jeśli pojawienie się opryszczki spowodowane jest stresem, wówczas należy szukać sposobów na ukojenie nerwów. Aby uchronić się przed wpływem tego czynnika, należy stosować zdrową, zrównoważoną dietę, która zapewnia różne źródła energii i składników odżywczych dla optymalnego rozwoju. Jako że kluczem do dobrego samopoczucia jest też spokój wewnętrzny, należy rozważyć stosowanie technik relaksacyjnych, które pomagają zredukować napięcie mięśni i usunąć troski z umysłu. Można też odnieść korzyści z ograniczenia spożycia napojów zawierających duże ilości kofeiny. Warto również pamiętać o pozytywnym myśleniu – należy otaczać się pozytywnie myślącymi ludźmi. Sprawność umysłową i fizyczną można osiągnąć, zapewniając organizmowi odpowiednią ilość snu.
Wewnętrzna ochrona organizmu przed stresem może zapobiec uaktywnieniu się wirusa opryszczki.

Silne przemęczenie łączy się z dużym osłabieniem organizmu. Należy starać się unikać zmęczenia, znajdując czas na aktywność fizyczną, odpoczynek, relaks i „zdrowy sen“. Jeśli wiesz, że w najbliższym czasie będziesz mieć dużo pracy i zanosi się na brak snu, wzmocnij swój organizm. Należy stosować zróżnicowaną dietę – obejmującą mięso, drób, ryby, warzywa, owoce, produkty zbożowe i jarzyny strączkowe. Pozwoli to Twojemu organizmowi przetrwać trudny okres. Jeśli czujesz, że Twoim posiłkom daleko jest do doskonałości, sięgnij po dostępne w aptekach kompleksy witamin i mikroelementów.

Promieniowanie UV związane z nadmierną ekspozycją na słońce może powodować aktywację wirusa opryszczki i wystąpienie objawów. Dlatego tak ważą rolę odgrywa właściwa ochrona przed promieniowaniem słonecznym:
Używaj chroniących przed słońcem kremów lub innych kosmetyków zawierających filtry o współczynniku 15 lub większym. Stosowany preparat powinien zapewniać ochronę zarówno przed promieniowaniem UVA, jak i UVB. Należy pamiętać o dokładnym pokryciu okolicy warg i nozdrzy.
Preparat należy nanosić 20 minut przed ekspozycją na słońce, a następnie co 1–2 godziny.
Unikaj opalania w godzinach południowych (miedzy 11:00 a 15:00), kiedy słońce jest najsilniejsze.
Pamiętaj o nakryciu głowy.

Duże wahania temperatury, silny wiatr i/lub mróz to ważne czynniki, które powodują uaktywnienie się wirusów opryszczki. Skóra narażona dodatkowo na częste zmiany temperatury, suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach i mroźne powietrze na dworze staje się odwodniona, szorstka, traci swoją elastyczność i może wykazywać tendencję do wysychania, złuszczania się i pękania. Reaguj zawczasu. Chroń twarz, a szczególnie okolice warg i nosa, gdyż suche i popękane wargi są szczególnie narażone na ataki opryszczki. Należy stosować środek nawilżający z filtrem o współczynniku SPF 15 lub większym. Podczas przebywania na dworze należy używać szalika, aby chronić okolice warg i nosa. Trzeba też pić dużo wody, aby odpowiednio nawadniać organizm. Dla poprawienia odporności organizmu warto stosować bogatą i zróżnicowaną dietę.

Suche i popękane usta w szczególny sposób narażone są na ataki opryszczki. Przed wyjściem z domu pamiętaj, by je zabezpieczyć, natłuszczając pomadką z ochronnym filtrem oraz witaminami A i E. Pamiętaj, że niekorzystne warunki atmosferyczne znacznie zwiększają prawdopodobieństwo powstania opryszczki.

Podczas choroby Twój układ odpornościowy jest zajęty zwalczaniem zakażenia – np. przeziębienia, grypy, infekcji górnych dróg oddechowych itp., co oznacza, że organizm jest narażony na inne zakażenia, w tym opryszczkę.
Postaraj się wzmacniać swój organizm odpowiednio zróżnicowaną dietą, witaminami oraz mikroelementami, szczególnie zawierającymi witaminę C i cynk. Bogate źródło witaminy C stanowią czarne porzeczki, dzika róża oraz cytrusy, natomiast cynk znajduje się w mięsie drobiowym, rybach, ostrygach, jajach, ziarnach zbóż, pestkach dyni i chudym mleku. Jeśli czujesz, że Twoim posiłkom daleko jest do doskonałości, sięgnij po dostępne w aptekach kompleksy witamin i mikroelementów. Staraj się pić dużo jogurtów. Zawarte w nich kultury bakterii wzmocnią Twój układ odpornościowy.

Podczas menstruacji, a szczególnie w okresie ośmiu dni przed jej wystąpieniem, zmiany hormonalne w organizmie kobiety mogą wyzwolić opryszczkę. Tego czynnika wyzwalającego nie można uniknąć.

Nie zawsze możliwe jest zidentyfikowanie czynnika, który jest związany z narażeniem na opryszczkę. W takim przypadku należy odpowiednio dbać o siebie. Trzeba dostarczać organizmowi wszystkie niezbędne witaminy i mikroelementy – odpowiednio zrównoważona dieta stanowi konieczność, gdyż może ona zredukować ryzyko wystąpienia chorób. Pokarmy o niskiej wartości odżywczej należy ograniczyć do minimum. Trzeba też pić dużo wody. Ważna jest jednak nie tylko wewnętrzna równowaga płynowa, dlatego warto nawilżać skórę także od zewnątrz. Oliwki, masło, aloes, białka mleka występujące w preparatach kosmetycznych dostarczają skórze dodatkowych czynników odżywczych i tłuszczów oraz pomagają odbudować powłokę hydrolipidową na skórze.
Jednym z kluczowych czynników warunkujących dobry stan zdrowia jest głęboki sen, trzeba więc zapewnić jego odpowiednią ilość, najlepiej 7–8 godzin dziennie. Warto pamiętać o popołudniowej drzemce, która pozwala odzyskać energię. Swoje "baterie" można naładować poprzez aktywność fizyczną i regularne ćwiczenia, zwłaszcza na otwartym powietrzu. Wiele są w stanie zdziałać techniki relaksacyjne. Odkryj jogę oraz moc pozytywnego myślenia.

może te info Ci się przyda pozdrawiam