Coś sie schrzaniło, nie wiem, czemu;-/
Miałam dzisiaj jakiś porąbany sen o poczcie naszej zelowskiej, że dostałam od
jednej pracownicy klucz, dzięki któremu weszłam do pani z okienka i ona dla
mnie czegoś szukała w internecie. Sen był koszmarnie głupi i miał więcej
wątków, ale niestety- bardzo szybko zapominam, co mi się śniło.
Z koszmarów dzieciństwa pamiętam jakiś traktor goniący mnie po lesie i to, że
za cholerę nie mogłam uciekać- nogi się same pode mną uginały, przewracałam
się, ale ten okropny traktor (bez kierowcy, niczym z tego filmu o krwawym
samochodzie- za nic nie mogę przypomnieć sobie tytułu) jakimś cudem nigdy mnie
nie dogonił).
Poza tym wiele razy śniła mi się moja śmierć- że wszystko obserwuję i tak
strasznie jest mi siebie szkoda, że aż budzę się zapłakana;-))))))
Ostatnio mam w ogóle jakieś chore sny, jak tylko w końcu jakiś zapamiętam na
dłużej, niż 5 minut po obudzeniu, to dopiszę;-)))
sen żłobkowej mamy
sniło mi sie że moj maluch zwiał paniom i sam błądził po mieście a ja go
śledziłam i płakałam. rano uświadomiłam sobie że sala w żłobku jest zamknięta
na klucz ale przerażenie pozostało...
dzis ja odprowadzałam moje słoneczko, chciał wejsc do sali ale nagle uswiadomił
sobie że to oznacza rozstanie ze mną i rozpłakał się pani go wzięła na ręce,
weszli i szybko się uspokoił (ja stałam za drzwiami i usiłowałam nie płakać).
moje maleństwo zostaje na razie do obiadu (podobno zjada bardzo ładnie) a od
srody na spanie - ale się boję!!!
aha, odkąd cohdzi do żłobka dostał niesamowitego apetytu! po spaniu zjada w
domu drugi obiad, potem 2 podwieczorki i kolację. czy Wasz maluchy też tak mają?
.
Są granice słów kiedy granic brak
Nie wiem czy to wstyd, że mi wiary brak
Gdy otwiera drzwi niewidzialny klucz
Czy zabraknie nam wyobraźni znów ?
Tyle zwykłych lat i niezwykłych dni
Czy pamiętasz jak powiedziałaś mi ?..
"Najważniejsze to, co przed nami gdzieś
Rany goi czas, tak od zawsze jest"
I nie pytaj o nic, przecież dobrze wiesz
Dałaś mi cały świat, choć nie byłem tego wart
Każda noc, każdy sen tak do bólu rani mnie
Teraz mówisz mi - to był tylko żart
Poukładał się jakoś dziwnie świat
Za zasłoną rąk niknie twoja twarz
Ten znajomy cień, wyobraźni czas
I nie pytam o nic, przecież dobrze wiem
Dałaś mi cały świat, choć nie byłem tego wart
Każda noc, każdy sen tak do bólu rani mnie
Płoną w nas gorzkie łzy, nie odkupi ich już nikt
W biegu dni traci sens to, co najpiękniejsze jest
No, no, nie zganiaj winy na samoloty! Mam nadzieję, że przyśni się Tobie
jeszcze cały klucz i wtedy sukces w każdej dziedzinie będzie dostępny na
wyciągnięcie ręki! (trzymam kciuki!).
Mnie w ogóle pasjonuje samo zjawisko snu jako życia równoległego. Sen jest
odwróceniem życia dziennego.Powoduje, że poszukujemy odnowy wewnętrznej
równowagi. Jeśli w ciągu dnia musimy żyć racjonalnie, to noc nas od tego
wyzwala. Maska opada i przynosi nam wyzwolenie, ujawniamy własne mechanizmy
obronne. Jeśli kogoś głębiej interesują sny odsyłam do książek Marie Coupal.
Wrzesień jak dywan,
jakich nie bywa
często ostatnio -
płowo-zielony
dywan zdobiony
słońcem dostatnio.
Pejzaż gorący
rżysk i stygnących
łąk w żabim śpiewie
smutku, co zawisł
kluczem żurawi -
pejzaż bez ciebie.
Dzień za dniem,
sen za snem,
pełnia i nów,
i słońce znów.
Noce i dni
wciąż niezbyt ładne -
zmierzchy i
świty bezradne.
Rower zmęczony
płosząc gawrony
sunie drożyną.
Jedzie listonosz -
już pod czerwoną
jest jarzębiną.
Na skwar narzeka,
ma tylko przekaz -
złotych sto dziewięć!
Tą samą drogą
wraca. Nikogo.
Pejzaż bez ciebie.
Dzień za dniem...
Na horyzoncie
topi się słońce
w złocie czerwonym.
Rzeką nadpływa
siwa flotylla
mgiełek wieczornych.
Idę przez pole,
gdzie dwie topole -
drzewo przy drzewie -
patrzą z wysoka
w przestrzeń jak otchłań -
pejzaż bez ciebie.
Dzień za dniem...
Może to sprawił
wrzesień, że prawie
nic już nie czuję.
Słucham, jak teraz
upał zamiera,
ciszą pulsuje.
Pewno ci dobrze
gdzieś o tej porze,
pewno przyjemnie.
A wokolutko -
pejzaż bez smutku,
pejzaż beze mnie.
Dzień za dniem,
sen za snem,
pełnia i nów,
i słońce znów.
Noce i dni,
o których nie wiesz,
jesień i...
pejzaż bez ciebie,
bez ciebie.
Fijołki
Adam Asnyk
"Fijołki"
Te fijołki, co mnie nęcą,
Te nie siedzą skryte w trawie -
Lecz spod długiej, ciemnej rzęsy
Patrzą na mnie tak ciekawie.
Spod tej rzęsy, co ocienia
Piękniej niźli traw zieloność,
W niebieskiego mgle spojrzenia
Patrzy na mnie nieskończoność.
Niezmierzona, dziwna głębia!
W niej się wszystko, wszystko mieści:
Wymarzone senne skarby,
Czarodziejskich raj powieści.
Ale na tych skarbach wróżka
Położyła swe pieczęcie,
Strzeże ocząt i serduszka
Sen cudowny i zaklęcie.
I te oczy drzemią jeszcze
Otoczone tajemnicą,
Choć z nich czasem błyśnie płomień
Jedną, wielką błyskawicą.
Spod spuszczonych skromnie powiek
Widać jakby jutrznię nową...
O, szczęśliwy stokroć człowiek,
Kto odgadnie zaklęć słowo!
Szczęsny, komu się otworzą
Pełne blasku i pieszczoty! -
Wędrowałbym na kraj świata,
Byle znaleźć ów klucz złoty.
O fijołki! lube, zdradne!
Troska dręczy mnie surowa -
Bo ja zginę i przepadnę,
Nie znalazłszy zaklęć słowa.
[21 październik 1871]
Gość portalu: darek napisał(a):
.. a co do tej karty co tak
> spedza sen z oczu niewiedzac czemu to jako posiadacz takiego auta powiem ze
> moze awaryjnosc bedzie wieksza ale bezpieczenstwo i wygoda nieporownywalna...
>
> pozdrawiam
wygoda moze i wieksza ale bezpieczenstwo...?
wyobraz sobie sytuacje, ze padla elektronika i trzeba otworzyc drzwi. myslisz, ze w serwisie wybija ci szybe, czy tez jest sposob otwarcia drzwi bez karty?
jezeli taki sposob jest / a musi byc/ to znaja go w renault polska i w pruszkowie i wolominie i w paru innych miejscach w polsce /ktorych dla dobra ogolu mogloby nie byc/
pzdr
ps. niewykluczone, ze za kilka lat wszystkie samochody beda na karte:) /zreszta chyba mb wypuscil jakis model przed laguna, ktory mial kluczyk elektroniczny tj. nie bylo tam zadnych zabkow, po prostu kawalek plastyku w ksztalcie klucza, ktory wkladalo sie do odpowiedniej dziury/
Z powodu
Chciałem Ci sypnąć dowcipnie, ale typson mnie uprzedził.
Kiedyś miałem problem ale bez palenia się kontrolki.
Zaczęła mi pukać kierownica w nubirze. Okazało się, że poluzowała się śruba
mocująca koło kierownicy.
Coś co w maluchu załatwiałem jednym ruchem klucza 24, tutaj musiałem oddać w
ręce ASO-w z Krakowa (pozdrawiam, krakusie!).
Czekałem trzy godziny na elektryka, bo nikt inny nie umial zabezpieczyć
poduszki przed odpaleniem.
Okazało się, że zabrakło paru milimetrów do odpalenia mi jej w pysk w czasie
jazdy.
Ciekawe, jaki miałbym wtedy sen...
Pozdrawiam,
Mejson
ćzy to choroba czy wyrachowanie
Mąż od pewnego czasu wyrzuca mi leki,jestem chora na serce. Sytuacja trwa od
kilku miesięcy. Próbowałam wielokrotnie rozmawiać,raz tylko się przyznał i
przeprosił, a potem zaprzeczył.
Już od kilku dni mieszkam u córki, teraz nie czuje się jak zaszczuty pies,
jestem bezpieczna. Mąż chciał zrobić ze mnie psychicznie chorą i to mu się
prawie udało.
Lekarz, jak mu opowiedziałam tą historię, potraktował mnie z przymrużeniem
oka. A to jeszcze nie wszystko: ciągle mi coś ginęło ważne dokumenty np. z
banku, klucze, ważne notatki. A mój mąż zawsze je znajdował, cudownym
sposobem. Ostatnio bardzo się wystraszyłam, gdy napiłam się kawy dziwnie
rozbolała mnie
głowa i zrobiło mi się słabo. To wszystko do mnie nie docierało wydawało mi
się że to zły sen. żyliśmy ze sobą długie lata dość dobrze.
Nie wiem co robić do kogo udać sie po pomoc.
sen dawał mi piętnaście możliwości.
trzy wyjścia z dosyć trudnej sytuacji.
przy jednym z nich należało użyć klucza
który trzymałam w ręce.
[...]
jawa nadeszła nieoczekiwanie.
doniosłam do niej jedynie ból głowy
źle ułożonej na białej poduszce.
/e.lipska/
BEZSENNOŚĆ wiosenna z garścią lata
Dobry sen
Ładnie u ciebie
Tyle książek
Ty sam to wszystko czytasz?
Jest to, co lubię
"Mały książę"
O! Jaka ładna płyta
Leż, leż spokojnie
Jutro wstaniesz
Drobiazg
Trzydzieści siedem dwa
Zaraz opowiem Ci, kochanie
Skąd przyszłam
I kim jestem ja
Ja jestem dobrym snem
Życia mam tylko godzinę
Będziesz pamiętał mnie
Gdy minę
Ja jestem dobrym snem
W którym jest wszystko tak piękne
Kochanie nie budź się
Bo zniknę
Tyle tu dymu
Pokój tonie
Otworzę zaraz okno
A te koszule
Na balkonie
Na amen ci zamokną
Leż, leż spokojnie
Jutro wstaniesz
Grypa
Podgorączkowy dreszcz
Mój czas się kończy
Nie zostanę
Nie mogę
A dlaczego wiesz
Ja jestem dobrym snem...
Ja jestem dobrym snem
Zasmucę cię i porzucę
Dobranoc - tylko gdzie
Schowałeś klucze?
/kofta/
Bezsenność u schyłku lata...
J.Przybora - wierszyk o wrześniu
Wrzesień jak dywan,
jakich nie bywa
często ostatnio -
płowo-zielony
dywan zdobiony
słońcem dostatnio.
Pejzaż gorący
rżysk i stygnących
gwiazd w zimnym niebie -
smutku, co zawisł
kluczem żurawi -
pejzaż bez ciebie.
Dzień za dniem,
sen za snem,
pełnia i nów,
i słońce znów.
Noce i dni
wciąż nazbyt ładne -
zmierzchy i
świty bezradne.
Rower zmęczony
płosząc gawrony
sunie drożyną.
Jedzie listonosz -
już pod czerwoną
jest jarzębiną.
Na skwar narzeka,
ma tylko przekaz -
złotych sto dziewięć !
Tą samą drogą
wraca. Nikogo.
Pejzaż bez ciebie.
Dzień za dniem ... itd.
Na horyzoncie
topi się słońce
w złocie czerwonym.
Rzeką nadpływa
siwa flotylla
mgiełek wieczornych.
Idę przez pole
gdzie dwie topole -
drzewo przy drzewie -
patrzą z wysoka
w przestrzeń jak otchłań -
pejzaż bez ciebie.
Dzień za dniem... itd.
Chyba to sprawił
wrzesień, że prawie
nic już nie czuję.
Słucham, jak teraz
upał zamiera,
ciszą pulsuje.
Pewno ci dobrze
gdzieś o tej porze,
pewno przyjemnie.
A wokolutko-
pejzaż bez smutku
pejzaż beze mnie.
Noce i dni
O których nie wiesz
jesień i
pejzaż bez ciebie.
A wokolutko-pejzaż bez smutku, pejzaż beze mnie
ZANIM ZAŚNIESZ
Kiedy Sen nie chce przyjść
Naucz się na jawie śnić,
Marzyć chcesz, światło zgaś, gwiazdy licz.
Pragnę w snach, twoich snach,
Uwić gniazdo tak jak ptak,
Bliżej gwiazd, w cieniu drzew, w szumie traw.
Szukam słów, aż znajdę
Klucz dla twych snów.
Miłość twą, jej barwę,
Kim jesteś, mów,
Szukam słów, które by
Otwierały twoje sny,
Chce je znać, tak jak zna, twoje łzy.
Wino, sól, owoc, kwiat,
Wszystko znajdę w twoich snach,
Tylko mnie nie ma tam, nie ma tam.
Szukam słów, aż znajdę
Klucz do twych snów.
Miłość twą, jej barwę,
Kim jesteś, mów.
Kiedy sen nie chce przyjść
Naucz się na jawie śnić,
Marzyć chcesz, światło zgaś, gwiazdy licz.
Sł. J. Miller
Muz. A. Korzyński
Ech kajo, czasem nawet Bezsenny musi położyć się spać... Tym bardziej, że sen
mi się należał. A moja tytaniczna praca została dzisiaj nagrodzona:) Niestety
to jeszcze nie jest koniec.
Ale coż... w końcu mówią: ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz;)
pozdrawiam i cudnej nocy życzę, choć dziś troszkę wietrznie,
bynajmniej nie dobranoc
nie wyrywam stronic. kiedyś wycinałem szczególnie mnie pasjonujące artykuły z
gazet, zbierałem je do specjalnego segregatora i byłem przekonany, że w
przyszłości bardzo mi się przydadzą. ale nigdy do nich nie wracałem. nigdy ich
nie wykorzystałem. odnalazłem je przypadkowo po miesiącach czy nawet latach.
zupełnie już wówczas nie pamietając - do czego tak naprawdę miały służyć.
z książek nie wyrywałem iczego nigdy. choć pamiętam kiedyś taki przypadek, że
dostałem od kolegi książkę "Henderson król deszczu" i była w tak złym stanie,
iż kartki same się wysypywały podczas lektury. wpadłem zatem na pomysł, aby ke
pozbierać na chybił trafił, posklejać i próbować tak czytać zupełnie od czapy.
ale jak powiadają starożytni "nihil novi sub sole". pomysł ten wykorzystało już
wielu. podobno "gra w klasy" cotazara czytana według jakiegoś klucza, odkrywa
zupełnie inne znaczenia.
miałem dziś sen. sen straszny. działo się w nim coś bardzo złego. obudziłem się
w nienajlepszym humorze. ale jak to ze snami bywa, już po chwili zapomniałem, o
co w nim chodziło, jakie zło i jakie krzywdy w nim zaistniały.
"życie snem" napisał kiedyś calderon de la barca. czy to prawda? w moim
przypadku tak. wyrzucam z pamięci wszystko co złe.
za oknem świeci słońce. rozpoczyna się kolejny wspaniały dzień.
Już czas...
zaśpiewać
"A my nie chcemy uciekać stąd"
sł. J.Kaczmarski
muz. P.Gintrowski
Pamiątki
Stanął w ogniu nasz wielki dom
Dym w korytarzach kręci sznury
Jest głęboka naprawdę czarna noc
Z piwnic płonące uciekają szczury
Krzyczę przez okno czoło w szybę wgniatam
Haustem powietrza robię w żarze wyłom
Ten co mnie słyszy ma mnie za wariata
Woła - co jeszcze świrze ci się śniło
Więc chwytam kraty rozgrzane do białości
Twarz swoją w oknie widzę twarz w przekleństwa
A obok sąsiad patrzy z ciekawością
jak płonie na nim kaftan bezpieczeństwa
Dym w dziurce od klucza a drzwi bez klamek
Pękają tynki wzdłuż spoconej ściany
Wsuwam mój język w rozpalony zamek
Śmieje się za mną ktoś jak obłąkany
Lecz większość śpi nadal przez sen się uśmiecha
A kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie
Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa
Na rusztach łóżek milczy przerażenie
Ci przywiązani dymem materacy
Przepowiadają życia swego słowa
Nam pod nogami żarzą się posadzki
Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach
Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera
A my wciśnięci w najdalszy sali kąt
Tędy! - wrzeszczy - niech was jasna cholera!
A my nie chcemy uciekać stąd!
A my nie chcemy uciekać stąd!
Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
Stanął w ogniu nasz wielki dom!
Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!
A My Nie Chcemy Uciekać Stąd!!!
...I'm afraid I can only check YOU o-U-t
( out of this-k-not )
in Polish...
yes
nie wieM skad wzial sie ten ped ktory w sobie masz
jestes jak ten niedzwiedz co wybudza sie tylko na swoj
wlasny czas
szukales drog drogami sam samemu sobie
niby jestes nieznany
ale to tez takie niby
bo jak zejsc w podziemia
odnalesc sie wsrod tych
niby niezywych
nie doszedl bys tam
nie wpuscila by tajemna
konspiracji straz
Ty przeciez kazde tajemne haslo
kazdy klucz do najbardziej zamknietych
bram, ty wiesz ty masz
celnie slowem
na trzy jezyki
i czwarty tylko tobie znany
piaty wlasnie dopracowywany
ksiazka jestes i ty to wiesz
a ja
ciesze sie iz w koncu
poznalem cie
bos nie JAN MLYN
a JAN SERCE
a tego to ty nie wiesz
wiec ja
pisze tobie
ktos na cie czeka
i poznasz i wyjdziesz
pelnia doswiadczenia
podziwu
i juz nie w udrece
kobiety przymiotnikow
lecz rzeczowo
Sercem
dziwnie to brzmi ???
to wlasnie te o to drzwi u ktorych czeka
Sercem Kobieta
a i twych snow snow snow
Niedzwiedziu
Misiowa Panna Czeka
kluczem twych
Niedzwiedzi-O-Misiowych-O-chronnych-O-Barwach
JednakSnow
a tu budzisz sie
KSIAZKA ! ! !
co za zycie
co
za
sen.
ps. oj jak cieszyMY cieszyMY sie...
To nie jest kilkaset mieszkań . Ten remont był przeprowadzony w dwuklatkowym
bloku w sumie 140 mieszkań .Ludzie są bierni i dlatego takie spółdzielcze mafie
mogą istnieć . Gdybym ja nie miała tych skrzynek ,stworzyłabym precedens i
wtedy wielu zrezygnowało by z tych skrzynek .Skrzynki są marnotrawieniem
naszych spółdzielczych pieniędzy (czyli złodziejskimi praktykami )gdyż nikomu
nie służą.Powtarzam ,że gdyby nie nasze solidne drzwi zamknięte na
klucz ,naprawdę trudno by było o spokojny sen po takiej modernizacji .Zawory
przy gazomierzach i same gazomierze były by dostępne każdemu .
Zresztą w bloku ,który stoi przede mną na takich samych gazomierzach nie ma
skrzynek . Remont był przeprowadzony kiedy była jeszcze stara Rada Nadzorcza i
i kiedy była jeszcze gazetka spółdzielcza w której można było złodziejskie
praktyki Zarządu krytykować .
Aaaaaaaaaaaa!!!!
Gość portalu: niedopobicia napisał(a):
> mój teściu (mieszkaniec Gdyni) zgubił klucze do swojego samochodu,
Od trzech dni posiadam służbowe autko z wypasioną elektroniką. Kwestie alarmu
spędzały mi sen z powiek najbardziej.... Dzisiaj podjechałam pod supermarket,
zrobiłam zakupy, podeszłam do drzwi sklepu otwierających się na fotokomórkę
i... wyciagnęłam z kieszeni kluczyki, kierując pilota na drzwi...
Dzidka czerwona ze wstydu
lunatykiem "lekkim" byl moj brat, lekkim bo jak sie do niego gadalo to sluchal,
w sensie, kazalo mu sie wracac spac, albo isc do lazienki - jak bylo widac, ze
sie kreci po domu i szuka czegos usilnie...
a z dziwnych snow cd. to normalne, ze snia mi sie czest te same miejsca, te
same domy (nieistniejace w rzeczywistosci), czasami sen jest w dziwnych
kolorach, np tylko czern, biel, szary i fiolet;
latanie - rozne wariacje, ale najlepiej zapamietalam jak latalam z dzikimi
gesmi (tzw. kluczem, choc wlasciwie to klucz byl nieco chaotyczny), do tego
trzeba bylo kucnac, trzymajac ksiazke w nogach (trzymac kucajac) i machac
rekami ale tylko od lokcia, do lokcia musialy byc przy ciele; lecialo sie
niezle; a czasami szybuje jak prehistoryczne ptaki, a jeszcze mam wlasna
technike latania, ale ciezko to wyjasnic, pierwsza faza to zawsze dobre wybicie
sie...
jeszcze baaardzo nieprzyjemny sen, jak sie gdzies pakuje, i jade na dworzec, i
oczywiscie wiem, ze sie spoznie, bo widze ile mam czasu a ile zajmie dojazd,
bilet oczywiscie kupiony i to jest ostatni transport, ale nie moge nic z tym
zrobic, wykonuje jeszcze jakies bezsensowne czynnosci i caly czas sie
zastanawiam, dlaczego, do jasnej cholery, nie zaczelam sie szykowac wczesniej;
czesto snia mi sie kolorowi (tzn. nie-biali) ludzie, i jakies dziwne zwierzeta,
(tak akropol - podobalo mi sie to o wezach, super);
woda, generalnie bardzo pozytywnie, nawet jak jest brudna, plywanie we snie
relaxuje, pomijam pare koszmarkow z woda, ale to wyjatki;
no i nienawidze snow z ptakami - zawsze potem ktos z mojej rodziny przenosi sie
na tamten swiat :((
pozdrawiam,
Iwona
senne interpretacje...
hej, Fassolka,
co do ptakow to nie wziely sie z sennika, ani nic im nie przypisywalam, po
prostu "same sobie przypisaly" jesli tak sie mozna wyrazic, snily sie seriami,
niepokoily no i potem cos bylo, (mimo to nie robie z tego jeszcze historii i
nadal udaje ze zwiazku nie ma);
a co do sennikow tzw, to nie lubie; popatrz, np taka woda, w dodatku brudna,
toz to zly znak jak nie wiem, ale u mnie przeciwnie; kazdy ma swoj wlasny
symboliczny kod (tata mojej znajomej ma krowie lajno na pieniadze - zawsze
dziala, ale musi byc krowie); jedyne co jest fajne to opracowania roznych
symboli w kulturach i epokach, bo jako ze nie zyjemy w prozni, te wszystkie
archetypiczne rzeczy maja na nas jakistam wplyw; z tego jak ktos bardzo chce,
to moze stworzyc sobie swoj wlasny klucz do roznych rzeczy w snach, ale nie
wszystkich, bo wiekszosc snow to z gatunku tych porzadkujacych, sprzatajacych
nam w glowie po pelnych wrazen dniach.... no i sa jeszcze marzenia...
pozdrawiam,
a kto gada przez sen? ja - po chinsku (to po mamie ;)), za to moj brat calymi
zdaniami potrafi, i jak przy tym dziad jeden rzuca miesem ;)))
Iwona
Pan domu usłyszawszy którejś nocy jak jego żona szepce namiętnie przez
sen „Zdzisiu… och, Zdzisiu…,, taaak, Zdzisiu”, nabrał podejrzeń w temacie
wierności swej oblubienicy. Postanowił rzecz sprawdzić.
Zaczaił się więc razu pewnego w szafie i jął zerkać przez dziurkę od klucza.
Po chwili do sypialni wkracza mężczyzna.
Dodać należy, że nie byle jaki mężczyzna.
Ukryty mąż z wrażenia, aż szepcze do siebie: „Rany, ten Zdzisiek to gość z
klasą, twarz jak z żurnala, modne ciuchy, opalenizna…”
Po chwili kochanek zrzuca owe markowe ciuchy, ukazując swe ciało zaczajonemu w
szafie mężowi. I tu znów wyrywa mu się pełne podziwu: „Kurde, Zdzisiek jest
niesamowity! Bicepsy jak u kowala, klata że mucha nie siada, kaloryferek na
brzuchu… No po prostu pierwsza liga.”
Za moment kolejny szok: „Kurcze, ależ Zdzisiek ma zaganiacza! Rany! Full wypas!
Chodzący ideał! Nie do wiary, kurde!”
I tu następuje drugi akt dramatu. Rozbierać się poczyna zdradliwa żona.
Oczom rogacza w szafie ukazuje się cellulitis, obwisłe piersi, biodra niczym
błotniki w garbusie i ogólnie sylwetka a’la ludzik Pirelli.
Zrozpaczony mąż kryje twarz w dłoniach i mówi zmęczonym głosem:
„Mój Boże, jaki wstyd przed Zdziśkiem”.
PS. Proszę nie pytać skąd u Zdziśka pragnienie cudzołożenia z żoną naszego
bohatera.
Może lubił.
Pozdrawiam
PROZAiC
Gdy odjechał biały merc, zrobiło mi się żal
Wszyscy pojechali już, do Zbrosławic na bal,
a Ballest i ja przez całą noc, poznajemy cudów moc
i jutro, skoro świt, te cuda opowiemy ci...
Słoneczne skry, w których sen śpi,
co kluczem jest do serca ludzi,
i słowa dwa, a kto je zna,
ten w każdym bliźnim miłość wzbudzi
i innych rzeczy sto, więc przyjdź i zobacz to ...
Choć oczy czasem kleją się, nie można dać im spać,
jaki byłby jutro świat, gdyby nie Ballest i ja,
bo Ballest i ja przez całą noc, poznajemy cudów moc
i jutro skoro świt, te cuda opowiemy ci...
Klawiatura ze szkła, co sama gra,
kiedy samotność drzwi uchyla...
Zegar co raz, zatrzyma czas,
gdy twoja wielka szansa mija
i innych rzeczy sto, więc przyjdź i zobacz to...
Bo Ballest i ja , kochamy sie
i nikt nie rozdzieli nas
zapłatą będzie nam, spędzony razem czas...
Uwierz lub nie, jak sobie chcesz
my mamy dom ze złota cały
na jednej z gwiazd, przy której świat
jest nieskończenie śmiesznie mały,
więc wyslij do nas list a my - będziemy wdzięczni ci
więc wyslij do nas list a my - bedziemy wdzięczni ci
Ballest i jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaa
wow wow wow :))
Moje Święta...
...zwariowane ;)
Na nic nie ma czasu. Roboty pełno zmęczenie i nieprzespane noce. Nerwy,
Zabawne sytuacje ehhh urok.
Zaczęło się od choroby babci mało brakło a spędziła by święta w szpitalu
naszczęście wszystko OK. Potem Zgubione klucze - kolejne- strest robota stoi
w miejscu nie ma jak wejść do domu koszmar. Nieprzespana noc potem łażenie
po balkonach wybita szyba do szklarza ehhh oczywiście wszystko z opóźnieniem
ale dobrze, że w ogóle jest. Potem obżarstwo - ja osobiście 3 wigilje
uhuhuhu pękam w szwach ;) Potem słodki sen i tak do znudzenia dziś pierwszy
luzacki dzień. CAły spędzony przed TV i nad talerzem a za kilka godzin
wreszcie na imprezke po wielu miesiącach z trudem wywalczona ;) - mam
nadzieję na świetną zabawę :))) i miłe towarzystwo bo idziemy we 3 :) może
się ktoś dziś wybiera do Gorlickiej???? hmmm fajnie by było się
spotkać :))) tylko jak tu sie rozpoznać .... ;)
Prepraszam, że nie odpisałam na świąteczne kartki ale naprawde nie miałam
kiedy i jak :((( obiecuje nadrobić zaległości i rehabilitacje ;) Mam
nadzieję że mi wybaczycie ;) I znów będę u łask :)))
Całuski - łuski dla wszystkich :))))
Nie wiem, co to znaczyło, ale mogę się podzielić czymś równie
nieprawdopodobnym.. rok temu, kiedy pewna osoba była w ciąży przyśniła mi się.
I w owym śnie właśnie urodziła wcześniaka w piątym miesiącu, który momentalnie
wylądował w inkubatorze. Tego samego dnia, tuż po śnie przyszłam do pracy i
ojciec tego dziecka, z którym byłam skądinąnd emocjonalnie związana, powiedział
mi, że kilka tygodni wcześniej jego dziewczyna poroniła.. bardzo póxno, bo
prawie na początku piątego miesiąca. Inny mój sen, który przysnił mi się rok
temu i który był - własnie - tak niesamowity, że aż go spisałam i opowiedziałam
kilkadziesiąt razy różnym znajomym - spełnia się w pewien sposób do teraz.
Przeniesienie symboliki tego snu na płaszczyznę rzeczywistą pierwszy raz,
dotyczy wydarzeń, które zaczęły mi się rozgrywać w czerwcu.. Symbolika
astrologiczna i zgodność 'wypełniania się' tego snu ma związek z moim radiksem
i aktualnymi tranzytami. Jeśli chcesz o tym pogadać, zapraszam na priva,
astrofru@gazeta.pl - może w ten sposób doszukasz się klucza w swoim śnie..
Tak czy inaczej - idź może to tej szkoły z ulotki na rekonesans.. może tam
kogoś spotkasz, kto odmieni Twoje życie w jakiś sposób? może tam jest klucz..
Skoro to się przyśniło na pewno było / jest nie bez znaczenia.
FACHOWCY
Koleżanka robi teraz remont kuchni i przypomniała mi się, jak zły sen, moja
przygoda z fachowcami. Kilka lat temu remontowali mi łazienkę, trwało to 3
tygodnie. Przez ten czas codziennie wysluchiwałam peanów wygłaszanych przez
tych panów....oczywiście na ich cześć. Potraficie sobie wyobrazić remont w
łazience: odcięcie od kibelka i wanny....to koszmar ale przy życiu trzymała
mnie nadzieja, że w końcu zrobią i pójdą. Ostatniego dnia, kiedy juz wszystko
było skonczone, panowie wychwalani przeze mnie pod niebiosa tak się rozluźnili
i chyba wzięli dosłownie wszystkie głoszone (pochopnie!) opinie, że jednemu z
nich ze wstrętnej grabowej łapy, wypadł prosto do mojej ślicznej nowiutkiej
wanny jakiś potwornie ciężki klucz i obił ją na samym dnie. Przeżyłyście coś
gorszego w swoim życiu? W oczach miałam mord!
no dobrze, odsyłam Cię do sennika, bo może nie masz ochoty na publiczną
wiwisekcję. We wczesniejszym poście napisałaś o lęku, teraz piszesz, ze nie
masz żadnych leków odnośnie ciąży.
Sne jest jak zwierciadło twojego życia, tyle, że odbija b. krzywo, to co
przeżywasz. Nie ma co wychodzić z sennikowych wyjaśnień, jesli np. w życiu nie
spotkałaś się z tłumaczeniami sennikowymi. To są Twoje własne skojarzenia, jak
ktoś, kto wcale nie zna Twojego życia ani ciebie by ci to mógł wytłumaczyć.
Skąd mam wiedzieć, czy wczoraj wieczorem nie oglądałaś jakiegoś filmu, w którym
np. mignął wózek dziecięcy i nie jadłaś przy tym ciężkiej kolacji??? Skąd mam
wiedziec, czy akurat nie piszesz jakiejś pracy zaliczeniowej i nie mozesz
skończyć? A może np.twoja siostra bliźniaczka jest w ciąży i ty się
utożsamiasz? Tłumaczeń jest mnóstwo, ale klucz masz ty.
dla ugo
Rewanż
A kiedy pada deszcz
Bezdomne koty mokną -
Co zrobić masz sam wiesz:
W piwnicy otwórz okno
A kiedy szron się szkli,
Spod nóg i kół śnieg pryska -
Zamknięte uchyl drzwi,
Zmarznięte wpuść kociska.
Bo może być i tak:
W twych grzechach zaczną grzebać,
A kot - da łapką znak,
Uchyli furtę Nieba.
Ryszard Marek Groński, Kłębuszek Snu 2000
Czym jest kot
A czym jest kot?
Kłębuszkiem snu.
Za oknem deszcze jesienny pluszcze
I mruczy kot.
Zaufaj mu -
Zobaczysz przeszłość.
Tak jak w lustrze:
Serwety koronkowej brzeg
I lampę, co nad stołem płonie,
We włosach matki - czasu śnieg
I jej ruchliwe małe dłonie.
A na kolanach matki - kot
Otwiera oczy zielonkawe
Łapką, co skora jest do psot,
Sen chwyta, odpychając jawę.
Biegniesz po schodach lat - ku drzwiom,
Szukając gorączkowo kluczy ...
Mruczenie kota to jest dom,
Bo zawsze kot o domu mruczy.
Ryszard Marek Groński, Kłębuszek Snu 2000
Kot proroka
Wpatrzony w nocne niebo -
Światła gwiazd, iskry komet
Jak góra nieruchomy
Siedział prorok Mahomet.
Siedział tak wiele godzin,
Zamiast spać w miękkim puchu.
Spytany:
- O co chodzi,
Czemu siedział bez ruchu?
Rzekł:
- Pragnę, aby wszystkim
Przyczyna była znana.
Nie mogłem się poruszyć.
Kot spał mi na kolanach.
Jestem sławnym prorokiem,
Osądzam grzechy cudze.
A ten kot wierzył we mnie,
Że ja go nie obudzę...
Ryszard Marek Groński, Kłębuszek Snu 2000
aaaaaa
zaskocze cie byc moze ale sa takie cat flapy na czujniki w
obrozach
oznacza to, ze tylko koto w obrozce z czytnikem magnetycznym wejdzie
do domu. a cat flap otworzy sie przed kotem jak drzwi sezamu
troche to drogie ale czy spokijny sen nie jest tego warty?
trzeba tylko pilnowac baterii
to jakby cat flip na klucz
kwestia tylko czy pozwolisz swoim dziwczynom biegac z kluczem na
szyi ))))))
Rewanż
A kiedy pada deszcz
Bezdomne koty mokną -
Co zrobić masz sam wiesz:
W piwnicy otwórz okno
A kiedy szron się szkli,
Spod nóg i kół śnieg pryska -
Zamknięte uchyl drzwi,
Zmarznięte wpuść kociska.
Bo może być i tak:
W twych grzechach zaczną grzebać,
A kot - da łapką znak,
Uchyli furtę Nieba.
Czym jest kot
A czym jest kot?
Kłębuszkiem snu.
Za oknem deszcze jesienny pluszcze
I mruczy kot.
Zaufaj mu -
Zobaczysz przeszłość.
Tak jak w lustrze:
Serwety koronkowej brzeg
I lampę, co nad stołem płonie,
We włosach matki - czasu śnieg
I jej ruchliwe małe dłonie.
A na kolanach matki - kot
Otwiera oczy zielonkawe
Łapką, co skora jest do psot,
Sen chwyta, odpychając jawę.
Biegniesz po schodach lat - ku drzwiom,
Szukając gorączkowo kluczy ...
Mruczenie kota to jest dom,
Bo zawsze kot o domu mruczy.
Kot proroka
Wpatrzony w nocne niebo -
Światła gwiazd, iskry komet
Jak góra nieruchomy
Siedział prorok Mahomet.
Siedział tak wiele godzin,
Zamiast spać w miękkim puchu.
Spytany:
- O co chodzi,
Czemu siedział bez ruchu?
Rzekł:
- Pragnę, aby wszystkim
Przyczyna była znana.
Nie mogłem się poruszyć.
Kot spał mi na kolanach.
Jestem sławnym prorokiem,
Osądzam grzechy cudze.
A ten kot wierzył we mnie,
Że ja go nie obudzę...
Ryszard Marek Groński, Kłębuszek Snu 2000
Też mam tę ksiązke i zacytuję tak mianowicie:
SEN Piętnasty
Widzę stado szarych i czarnych ptaków- zwykłych wron i wróbli, obsługiwane
unizenie przez złote rajskie ptaki.Złote ptaki podają szarym na poduszkach
klucze i listy, na tacach - owoce i napoje.
_ Będzie to wtedy gdy ludzie kulturalni, wykwintni, z odziedziczonymi
talentami i zdolnosciami, którzy duchową mocą opanowali niższą ludzką naturę i
jej pobudki- będą służyć motłochowi dla chleba- jak rajskie ptaki szarym
wronom i wroblomi
a my nie chcemy uciekać stąd
Tak, dzisiaj brzmi to szczególnie.Myślałem, że już nic mnie nie zaskoczy.
"Stanął w ogniu nasz wielki dom
Dym w korytarzach kręci sznury
Jest głęboka naprawdę czarna noc
Z piwnic płonące uciekają szczury
Krzyczę przez okno czoło w szybę wgniatam
Haustem powietrza robię w żarze wyłom
Ten co mnie słyszy ma mnie za wariata
Woła - co jeszcze świrze ci się śniło
Więc chwytam kraty rozgrzane do białości
Twarz swoją w oknie widzę twarz w przekleństwa
A obok sąsiad patrzy z ciekawością
jak płonie na nim kaftan bezpieczeństwa
Dym w dziurce od klucza a drzwi bez klamek
Pękają tynki wzdłuż spoconej ściany
Wsuwam mój język w rozpalony zamek
Śmieje się za mną ktoś jak obłąkany
Lecz większość śpi nadal przez sen się uśmiecha
A kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie
Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa
Na rusztach łóżek milczy przerażenie
Ci przywiązani dymem materacy
Przepowiadają życia swego słowa
Nam pod nogami żarzą się posadzki
Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach
Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera
A my wciśnięci w najdalszy sali kąt
Tędy! - wrzeszczy - niech was jasna cholera!
A my nie chcemy uciekać stąd!
A my nie chcemy uciekać stąd!
Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
Stanął w ogniu nasz wielki dom!
Dom dla psychicznie i nerwowo chorych! "
a jeszcze jeden wierszyk - o fiolkach
"Fijołki"
Te fijołki, co mnie nęcą,
Te nie siedzą skryte w trawie -
Lecz spod długiej, ciemnej rzęsy
Patrzą na mnie tak ciekawie.
Spod tej rzęsy, co ocienia
Piękniej niźli traw zieloność,
W niebieskiego mgle spojrzenia
Patrzy na mnie nieskończoność.
Niezmierzona, dziwna głębia!
W niej się wszystko, wszystko mieści:
Wymarzone senne skarby,
Czarodziejskich raj powieści.
Ale na tych skarbach wróżka
Położyła swe pieczęcie,
Strzeże ocząt i serduszka
Sen cudowny i zaklęcie.
I te oczy drzemią jeszcze
Otoczone tajemnicą,
Choć z nich czasem błyśnie płomień
Jedną, wielką błyskawicą.
Spod spuszczonych skromnie powiek
Widać jakby jutrznię nową...
O, szczęśliwy stokroć człowiek,
Kto odgadnie zaklęć słowo!
Szczęsny, komu się otworzą
Pełne blasku i pieszczoty! -
Wędrowałbym na kraj świata,
Byle znaleźć ów klucz złoty.
O fijołki! lube, zdradne!
Troska dręczy mnie surowa -
Bo ja zginę i przepadnę,
Nie znalazłszy zaklęć słowa.
[21 październik 1871]
Gość portalu: Marzena napisał(a):
> Od niedawna zostałam szczęśliwą posiadaczką czterech kółek. Jednakże
> wymarzone szczęście spędza mi sen z oczu, gdyż boje się ze mi go ukradną.
> Proszę o pomoc w wyborze autoalarmu, oraz o opinie który warto zamontować, a
> którym nawet sobie głowy nie zawracać, uprzejmie dziękuje Marzena.
Autoalarm? A po co? Podczas burz czy silnych wiatrów będzie się co chwilę
włączał, a po jakimś czsie w ogóle nie będziesaz na niego zwracała uwagi. Do
felg (jeśli są atrakcyjne) kup specjalne śruby z unikalnym kluczem, w ten
sposób zabezpieczysz koła przed kradzieżą (a przynajmniej utrudnisz robotę
złodziejom). Jeśli Twój samochód jest drogi polecam założenie systemu LoJack -
urządzenie montowane w miejscu wiadomym tylko dla serwisu, które działa jak GPS
(Global Position System), czyli jeśli ktoś Ci dmuchnie furę, w niedługim czasie
będzie wiadomo gdzie ona jest, ponieważ satelita cały czas sprawdza współrzędne
położenia samochodu. W dekodery LoJacka jest wyposażona dosyć duża część
samochodów policyjnych - wystarczy więc, że złodziej przejedzie kilkadziesiąt
czy kilkaset metrów od radiowozu, a policjanci się już nim zajmą.
Radio - tylko ze zdejmowanym panelem.
Pozdrawiam,
Kriss.
"Poparzone dzieci Ameryki"
Kupiłem ostatnio tę książkę i jest tam parę ciekawych zdań (początki różnych
opowiadań):
- zadzwoniłam do siostry z pytaniem: jak wygląda poronienie?
- Tatuś był akurat z boku za domem i zakładał dzwi u lokatora, gdy usłyszał
wrzaski dziecka, przeplatane cienkimi piskami Mamusi.
- więcej much złowisz na miód niż na ocet.
- kochałem kiedyś kobietę, która cała porosła zębami.
- chodzę z Barbie.
- pada sen.
- jadę w górę schodami ruchomymi z Roxy, tłumacząc jej dlaczego jest najgorszą
matką na świecie.
- chłopiec urodził się z palcami w kształcie kluczy.
To napewno Jantar, Za wszystkie noce
W labiryncie ulic szukasz mnie w każdą noc,
by mnie wyrwać z tłumów i zabrać stąd
tam, gdzie nas otuli wieczorną mgłą
nowy i nieznany ląd.
Będziesz Tezeuszem, ja ci dam swoją nić,
znajdziesz nocy klucze, lecz ufaj mi:
szczęścia cię nauczę ze źródeł pić,
ale do mnie znowu przyjdź.
Za wszystkie noce daj mi tylko jeden dzień;
niech cały świat o tym wie, że jawą stał się mój sen.
Za wszystkie noce daj mi tylko jeden dzień;
niech cały świat o tym wie, niech o tym wie.
Inną idziesz drogą poprzez ten dziwny świat,
innym służysz bogom, nie tym, co ja...
Trudno ruszać w pogoń za blaskiem dnia -
bierzmy to, co noc nam da.
Będę twą Ariadną, zanim się zbudzi świt,
zanim gwiazdy spadną, a jasny pył
rzuci iskry na dno pogodnych dni,
których ty nie dałeś mi.
Za wszystkie noce daj mi tylko jeden dzień;
niech cały świat o tym wie, że jawą stał się mój sen.
Za wszystkie noce daj mi tylko jeden dzień;
niech cały świat o tym wie, niech o tym wie.
nie zdawał sobie jeszcze sprawy czy to sen czy jawa kiedy powoli otworzył
oczy...
drzwi nie były zamknięte na klucz więc nie miała problemu z wejściem..
usiadła na skraju łóżka bez słowa
cisza trwała ładnych 38 sekund gdy w końcu zaskoczony Mieczysław
wykrztusił, "Myślałem..."
"Ty myślałeś?" retorycznie spytała kobieta. "Przecież mężczyźni nie myślą,
przynajmniej od 16 roku życia." rzuciła, jak zwykle nadmiernie agresywna.
Chciał coś odpowiedzieć ale uprzedziła go.
"Widzimy się ostatni raz. Nie wolno ci do mnie dzwonić ani pisać. Nie życzę
sobie, rozumiesz? Zmieniam swojego nicka na forum, tak dla bezpieczeństwa, bo
itak wpisywałbyś się do moich wątków, natrętnie i bezmyślnie. Dotarło?"
krzyknęła?
Nie czekając na odpowiedź zaskoczonego Mieczysława rzuciła mu w twarz walkmana
i kilka kaset, podbijając mu przy okazji prawe oko. "Masz, oddaję. Dośc mam
muzycznej edukacji pod twoim kierunkiem, prymitywie."
Szybko wstała i wybiegając zatrzasnęłą drzwi.
Mieczysław sięgnął po papierosa i zauważył, że paczka jest pusta.
Ostatnio odchodzi sie od fluoru przyjmowanego doustnie.Takie sa tendencje.
W aptece kropelki zymafluor i tabletki staja w szafce zamykanej na klucz jako
srodki bardzo silnie dzialajce-razem z najsilniejszymi lekami nasercowymi.
Mam rocznego malucha i martwie sie o jego mleczaki, bo maly pije jeszcze z
piersi przez sen w nocy,ale nie zdecydowalabym sie na podawanie fluoru.
D.
moze troszke polskiej muzyczki.........??
Czas przypomniec sobie stare dobre czasy..............
.......Kiedy Sen nie chce przyjść
Naucz się na jawie śnić,
Marzyć chcesz, światło zgaś, gwiazdy licz.
Pragnę w snach, twoich snach,
Uwić gniazdo tak jak ptak,
Bliżej gwiazd, w cieniu drzew, w szumie traw.
Szukam słów, aż znajdę
Klucz dla twych snów.
Miłość twą, jej barwę,
Kim jesteś, mów,............
kto to jeszcze pamieta...........hmmmmmm
lesio
paulina byłam wczoraj znim o psychologa dziecięcego i nie ma
autyzmy, dorze się rozwija jedynie ma opóźnienie mowy.
Mamy do niej chodzić i ma być obserwowany przez nią, mamy nagrać
momenty zawiesznaia się na kamerę. Mogą to być po porostu zamyślania
się, Mamy mu ograniczać bardzo telewizję bo może to właśnie on
przeżywa, bajki,
Co do ogólnego rozwoju dziecka podstawą jest sen i jedzenie, ze snem
jest u nas beznadziejnie od początku nie chciał spać, z jedeniem nie
jest najgorzej, je prawie wszystko. Według mojej pani psycholog
jeśli unromujemy mu czas dna -rutyna, i unormujemy mu spanie, to
wszstko powinno ruszyć p tzn,mowa.
Logopeda skierowała nas na zajecia sensoryczne, to podobno klucz do
sukcesu.
A jak Oli robi jakieś postępy?
Rita, czy ty nie za wiele spodziewasz się po mych procesorach pod sufitem?
Rodzinie możesz coś zełgać w żywe oczy (zapodział mi sie klucz od otwartego
sklepu), albo powiedz, że miałaś sen proroczy i gdybyś poszła on mógłby się
spełnić, a jest tak straszny, ze nawet nie chcesz opowiadać.
A jeśli chodzi o Tomka, to jako maniaczka komputerowa jesteś raczej bez szans.
Daj wolną rękę tacie, choć i tu szanase są niewielkie, nawet jeśli tata
liberalnie spogląda na bijanie dzieci od czasu do czasu. Są takie gry
komputerowe, ze dopóki nie dojdzesz do któregoś tam levela, to nie zaznasz
spokoju. Może go czymś przekup albo skieruj na jakieś internetowe forum młodych
tenisistów.
Szanowny kontrolerze kosztów jak wnioskuję z Twoich wypowiedzi nie
jesteś (choć mogę się mylić) mieszkańcem II etapu więc mam dla
Ciebie kilka oczywiście zupełnie nie zobowiązujących propozycji:
- zamknij sobie swój śmietnik na klamkę, klucz, kartę magnetyczną
lub cokolwiek innego wtedy będziesz miał pewność ,że żadna kukułka z
drugiego etapu na pewno śmierdzącego jajeczka Ci nie podrzuci, że
już o innych śmieciach nie wspomnę.
- zgłoś się w najbliższych wyborach do zarządu wspólnoty (chętnych z
pewnością będzie "wielu") i bedziesz miał możliwość wydania dekretu
znoszącego lub odpowiednio uniemożliwijącego wprowadzenie tych
wszelkich i LICZNYCH zakazów panujących na naszym osiedlu, które jak
czytam spędzają Ci sen z powiek.
Jak powinna zagrać Wisła???
Na początku swojej wypowiedzi chciałbym pogratulować trenerowi Kasperczakowi
oraz całej drużynie Wisły za wspaniałe mecze, za wielkie emocje jakie nam w
tegorocznej edycji Pucharu UEFA ofiaruje. Jesteśmy w IV rundzie przed nami
ćwierćfinały, ale czy Wisła zdoła się do nich zakwalifikować??? To jest
pytanie. Oczywiście wszyscy kibice w Polsce chcieliby żeby ten sen
wyeliminowania Lazio się skończył i żeby Wisła jednak weliminowała Lazio.
Moją poradą dla zawodników Wisły oraz trenera Kasperczaka jest napewno wiara
w siebie, wiara w drużynę, wiara w cały kolektyw jaki zawodnicy i trener
wokół siebie stworzyli, lecz ta wiara nie może wśród zawodników stworzyć
zbytniej pewności siebie, ponieważ ekipa Lazio może to w łatwy sposób
wykorzystać... i wtedy klapa. Trzeba podejść do meczu z pełnym szacunkiem, z
pełną determinacją, bo to przecież jest drużyna z czuba Serie A. Myślę że
kluczem do pokonania Włochów jest wykorzystanie (jak najwięcej) błędów w
obronie które im się dosyć często przydarzają a wtedy cała drużyna grająca
się gubi -widać do było na Stadionie Olimpijskim w Rzymie. Pozdrowienia
dla "Wiślaków", trzymam za was kciuki... do zobaczenia w ćwierćfinale Pucharu
UEFA!!!
"w piwnicy mojego serca znalazlem komorke, upchnalem te rzeczy do tej komorki,
a potem zamknalem drzwi na klucz"
to byl S. King
a teraz bardziej lirycznie:
"Zimowy wieczor:swąd befsztykow
wesza w zaulkach kocie lby
(...) czekales dlugo az zapadniesz
w prawdziwy sen; bo w polsnie noc
dosc udreczyla cie obfitym
przegladem twych wewnetrznych ohyd"
to byl fragment "preludiow" TS Eliota
kiedys ta zamknieta na cztery spusty komorka w moim sercu/duszy byla mroczna. Z
wiekiem rzeczy w niej upychane staja sie mniej mroczne a bardziej ohydne. Do
tych nowszych nie wracam. Do starszych...czasem...porozkoszowac sie mroczna
strona mojej bylej nastoletniej duszy. czasem lubie pogrzebac w zakurzonych
kartonowych pudlach pelnych wieloznacznych, ciemnych wspomnien.
Potem...coz..jestem przygnebiona. Ale gdybym przewracala zawartosc nowszych
pudel...nie...nie chce myslec o tym.
Spadałam długo z góry moich pragnień
zawiodłam się
zamknęłam drzwi duszy mej na złoty klucz tak pusto tu
Zabrałeś mapę marzeń mych ze sobą
Gubię się
Muszę radzić sobie z każdym nowym dniem Gubię się
Muszę radzić sobie z każdym nowym dniem
Tobie łatwo było odejść stąd, uwirzyć nie mogłam
nie marzyłeś nawet chwili
a chciałam tak..
Opętałeś mnie wszystko traci sens bo Ciebie przy mnie nie ma
Chcę uwolnić się, zasługuję na coś więcej wiem
W każdy sen mój po cichutku wkradasz się , chce uciec gdzieś
Przed wspomnieniami
nie prawdziwy obraz Twój maluję w nich
Będę karmić chora duszę pasją mą by nabrała sił
tyle jeszcze do zrobienia zostało mi..
Poezja starych studni, zepsutych zegarów,
Strychu i niemych skrzypiec pękniętych bez grajka,
Zżółkła księga, gdzie uschła niezapominajka
Drzemie - były dzieciństwu memu lasem czarów...
Zbierałem zardzewiałe, stare klucze... Bajka
Szeptała mi, że klucz jest dziwnym darem darów,
Ze otworzy mi zamki skryte w tajny parów,
Gdzie wejdę - blady książę z obrazu Van Dycka.
Motylem potem zbierał, magicznej latarki
Cuda wywoływałem na ściennej tapecie
I gromadziłem długi czas pocztowe marki...
Bo było to jak podróż szalona po świecie,
Pełne przygód odjazdy w wszystkie świata częście...
Sen słodki, niedorzeczny, jak szczęście... jak szczęście...
L. Staff
'tylko w mroku spotykamy sie bez znaczen'
powiedziales zaciagajac zaslony z mgly
'tylko w mroku spotykamy sie bez znaczen'
powiedzialas kladac palce na ustach mych
tylko w mroku mozemy istniec razem
tylko w mroku w gestwinie naszych marzen
tylko w mroku spotkamy sie...
nie zapalaj lamp nazbyt jasnych
w labiryncie domyslow naszych
niespodzianie ty spotkasz mnie...
w swiecie czarow.. tak jak we snie..
uciekajac przed slonca blaskiem
zasypiejac wraz z switem jasnym
wciaz zamkniete sa mysli drzwi
nie poznales mych jasnych dni
w mrokach bladzac minelam cie?
czy to zjawa.. dobry..zly sen..
nieopatrznie zgubiles klucz
swieca zgasla..nie trafisz juz..
arieska napisała:
> >Skrobie po raz drugi,bo poprzednie nie doszlo :( no wiec chetnie zgodnie z
> przyroda zapadlabym w sen zimowy i obudzila sie na wiosne:)
To moje marzenie od dzieciństwa - kilkumiesięczny sen zimowy...
Przypomniała mi się cudna piosenka turystyczna. Zwłaszcza refren jakoś za
mną "chodzi"...
Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia
A w górach nie ma już nikogo
Tylko my, niebo nas straszy niepogodą
Lato do ciepłych stron umyka
Skłębione w chmurach i strumykach.
Na niebie mokrym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozów przyjęcie
A w górach...
Wiatr tylko plącze się dokoła
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypują leśne zioła
Jak w smutnych strofach tego wiersza
A w górach...
odc. 4 - nawet sen jest na komendę
– Mnie od dziecka fascynowały motocykle – zwierzał się Jacek Czachor. Miał 13
lat, gdy za oszczędności uskładane z kieszonkowego kupił motorower Komar. Od
razu przydarzył mu się wypadek, jak do tej pory najpoważniejszy. Gdy zjeżdżał z
górki, odpadło koło od Komara i przez miesiąc Jacek leżał w szpitalu. Lekarze
dwa razy go operowali. Kiedy wyzdrowiał, naprawił Komara, ale postanowił
jeździć nie po asfalcie, tylko po czymś bardziej miękkim. Zafascynowała go
jazda w terenie: wśród drzew, po łąkach, górkach.
– Kiedyś był czas na myślenie podczas jazdy – uważa Czachor. Teraz, podczas
rajdu Dakar, motocyklista musi patrzyć jednocześnie na rolkę z opisem trasy,
przesuwającą się na specjalnym urządzeniu zamontowanym nad kierownicą, na ekran
GPS, na którym widać punkty orientacyjne, na licznik szybkości i przed przednie
koło, aby nie wpaść w dziurę.
Zawodnicy na wysokie wydmy wjeżdżają z szybkością ponad 100 kilometrów, bo
inaczej nie można ich pokonać. Za wydmą może być dół. Po upadku rajdowiec
dochodzi do siebie przez pięć minut, potem wsiada na motor i jedzie. Często w
piachu zakopuje się przednie koło. Wtedy trzeba motocykl, ważący 170
kilogramów, położyć na bok i go wyciągnąć. Zawodnik ma na plecach zasobnik z
trzema litrami wody. Wozi zestaw kluczy i batony regeneracyjne. Ubrany w
kombinezon, kask z osłoną na twarzy, hełm i okulary pędzi 180 kilometrów na
godzinę. – W rajdzie Paryż-Dakar nie ma czegoś takiego, jak czas wolny. Nawet
sen jest na komendę – twierdzi Czachor.
Nie mogę dociec...
„Najpierw w budynku mieszkalnym wywiercili otwór w futrynie drzwi
balkonowych, wykręcili zamki i weszli do środka. Ukradli trzy telefony
komórkowe. To ich nie zadowoliło. Włamali się do sklepu spożywczego na
parterze tegoż budynku. Zabrali kasetkę z pieniędzmi – około 1500 złotych.
Było im jeszcze mało. Z garażu ukradli renaulta scenica, w którym był komplet
kluczy oraz dokumenty samochodu. O bezczelności złodziei niech świadczy fakt,
że w czasie włamania w domu byli właściciele, którzy smacznie spali”. To
fragment opisu tego, co się zdarzyło w Stalowej Woli w nocy z piątku na
sobotę („Echo Dnia”, 7 bm.).
Wciąż nie mogę dociec, co mnie tu bardziej zdumiewa: bezczelność złodziei czy
kamienny sen właścicieli.
DO WSZYSTKICH PUNKTUALNYCH...
Czy nie zauważyliście, że nikt nie kwestionuje winy spóźnionej dziewczyny.
Moim zdaniem problem tkwi w niedoskonałości przepisów. Co to znaczy, że można
zdawać egzamin w drugim terminie z PRZYCZYN LOSOWYCH? Czy sa one wymienione?,
jeśli nie to wszystko można zakwalifikować jako przypadek losowy. Dla jednych
jest to zgubienie kluczy, dla innych problem z komunikacja miejską a dla innych
mocny sen. Znam tą Panią dyrektor z XXX LO i nigdy nie była tolerancyjna.
Ciekawa jestem czy jeśli spóźniłoby się dziecko któregokolwiek z nauczycieli
to czy byłoby tak samo potraktowane??
PRZYCZYNY LOSOWE - TO FURTKA DLA TYCH CO MAJĄ SZEROKIE PLECY
Żyjemy w świecie układów i łapówek, Protekcja to drugie imię wielu z nas.
Brak jasnych reguł i interpretacja przepisów według własnego uznania to nasza
specjalność.
Czasami w życiu trzeba mieć trochę szczęścia.
Ja jej życzę POWODZENIA.
Watek gdzie sie mowi: 'Dobranoc'
Chyba też a'propo ;))
Ładnie u ciebie
Tyle książek
Ty sam to wszystko czytasz?
Jest to, co lubię
"Mały książę"
O! Jaka ładna płyta
Leż, leż spokojnie
Jutro wstaniesz
Drobiazg
Trzydzieści siedem dwa
Zaraz opowiem Ci, kochanie
Skąd przyszłam
I kim jestem ja
Ja jestem dobrym snem
Życia mam tylko godzinę
Będziesz pamiętał mnie
Gdy minę
Ja jestem dobrym snem
W którym jest wszystko tak piękne
Kochanie nie budź się
Bo zniknę
Tyle tu dymu
Pokój tonie
Otworzę zaraz okno
A te koszule
Na balkonie
Na amen ci zamokną
Leż, leż spokojnie
Jutro wstaniesz
Grypa
Podgorączkowy dreszcz
Mój czas się kończy
Nie zostanę
Nie mogę
A dlaczego wiesz
Ja jestem dobrym snem...
Ja jestem dobrym snem
Zasmucę cię i porzucę
Dobranoc - tylko gdzie
Schowałeś klucze?
/ "Dobry sen" - Kofta Jonasz /
Dobranoc
Są granice słów kiedy granic brak
Nie wiem czy to wstyd, że mi wiary brak
Gdy otwiera drzwi niewidzialny klucz
Czy zabraknie nam wyobraźni znów ?
Tyle zwykłych lat i niezwykłych dni
Czy pamiętasz jak powiedziałaś mi ?..
"Najważniejsze to, co przed nami gdzieś
Rany goi czas, tak od zawsze jest"
I nie pytaj o nic, przecież dobrze wiesz
Dałaś mi cały świat, choć nie byłem tego wart
Każda noc, każdy sen tak do bólu rani mnie
Teraz mówisz mi - to był tylko żart
Poukładał się jakoś dziwnie świat
Za zasłoną rąk niknie twoja twarz
Ten znajomy cień, wyobraźni czas
I nie pytam o nic, przecież dobrze wiem
Dałaś mi cały świat, choć nie byłem tego wart
Każda noc, każdy sen tak do bólu rani mnie
Płoną w nas gorzkie łzy, nie odkupi ich już nikt
W biegu dni traci sens to, co najpiękniejsze jest
akurat co do kluczy, to myślę, że to dobry pomysł - ja w ostatnie wakacje
dostałam klucze tylko do pokoju, więc wracając o 2, 3 rano do domku (ach te
spotkania po latach i śpiewy przy ognisku:)) musiałam dzwonić i budzić
właścicielkę, żeby otworzyła bramkę i wejście do domku. Ale babka była
niesamowita i nie robiła nam wyrzutów - wręcz powiedziała, że ona dobrze wie,
że młodzi muszą się wyszaleć:] Powiedziała tylko, żeby na przyszłość... głośno
dzwonić, bo ma twardy sen:)
Poza kluczami - rzeczywiście tragedia:/
jedne z piękniejszych tekstów piosenek, jak dla mnie. i taaaki bagaż wsponień...
Objazdowe nieme kino - Perfect
Nie pytaj mnie, wiem tyle co i ty
Poganiam dzień i nie śni mi się nic
Już siebie znam, znam z bliska słowo lęk
Wiem, że ja sam chcę dać oszukać się
Piekący ból rozwierca każdą myśl
Ja będę zdrów z pewnością lecz nie dziś
Skurczony świat , nie większy niż ta pięść
Na piersiach siadł i oddech mi się rwie
Zamykam strach na niewidzialny klucz
I moja twarz jest niewidzialna już
Gdy wchodzę w tłum, pułapka szczerzy kły
I z ust do ust nie frunie żaden krzyk
Śmiertelny mur skutecznie dzieli nas
Ja mam swój mózg, ty też swój rozum masz
Nie pytaj mnie, wiem tyle co i ty
Poganiam dzień i nie śni mi się nic
Zostańmy tak, ja tutaj a ty tam
Tak długo jak to nieme kino trwa
Nie proście nas by wam do tańca grać
Już czas, już czas myć zęby i iść spać
Nie mogę Ci wiele dać - Perfect
Sto gorących słów, gdy na dworze mróz
W niewyspaną noc, jeden koc
Solo moich ust, gitarowy blues
Kilka dróg na skrót, parę stów
Nie mogę ci wiele dać
Nie mogę ci wiele dać,
Bo sam niewiele mam
Nie mogę dać wiele ci
Nie mogę dać wiele ci
Przykro mi...
Osiem znanych nut, McCartney'a but
Kilka niezłych płyt, jeden kicz
Siedem chudych lat, talię zgranych kart
Południowy głód, kurz i bród...
Nadgryziony wdzięk, pustej szklanki brzęk
Niespełniony sen, itp.
Podzielony świat, myśli warte krat
Zaleczony lęk, weź co chcesz...
sen - pomozcie bo caly dzien dzis chodze niespokoj
mialam dzis bardzo dziwny sen, ktory napelnil mnie strasznym niespokojem.
snilo mi sie, ze weszlam do mieszkania (wiedzialam, ze jest moje choc nie
jest to moje "realne" mieszkanie) i zobaczylam wszystkie rzeczy porozwalane -
widac ktos sie wlamal, duzo potluczonego szkla. wniby nic nie stracilam, bo
nie widzialam, ze zlodziej cos zabral bardzo wartosciowego (a moze nie
chcialam sie za bardzo rozgladac, zeby tym bardzie nie zobaczyc, ze cos
waznego dla mnie zginelo), ale bardziej mialam poczucie niebezpieczenstwa, ze
ten ktos mi zagraza i ze moze tu wrocic. Nie bylo sladow wlamania przy
drzwiach - wiec bardziej wygladalo na to, ze zlodziej ma klucz. To bylo
jeszcze straszniejsze.
Witam
Według mojego sennika,symbole które opisałaś oznaczają:
DOM-odrębne"ja" jednostki;zycie osobiste człowieka;wygąld domu charakteryzuje
jego mieszkańca
MIESZKANIE
CZYJEŚ-wnętrze jakiejś osoby;odwiedzisz kogoś
MYSZ-obawy(kiedy się jej boimy);zaniepokojenie
SŁODYCZE-przyjemności,doznania zmysłowe,zadowolenie
Interpretowanie snów nie jest trudne.Klucz do interpretowania snów posiadamy my
sami,inni moga nam tylko dac jakas wskazówke.Każdy ma inne doświadczenia i
każdemu kojarza sie inaczej symbole.Na tym własnie polega interpretowanie
snów...na pierwszym skojarzeniu jakie nam przychodzi do głowy z danym
symbolem.Mam nadzieję że w jakis sposób pomoże ci to co ci napisałam w
zinterpretowaniu snu.Pozdrawiam
Pani wybaczy, ale sie nie zgodze. To tradycyjna interpretacja wyciagnieta
wprost z sennika i z rzeczywistoscia ma niewiele wspolnego.
Jak juz wczesniej, w innym watku pisala bodaj pani Ewa.gs, sen nie moze byc
intepretowany wg jednego klucza. Jeden symbol seny dla kazdej osoby moze miec
zupelnie rozne znaczenie. Nalezy zastanowic sie, z czym kojarzy sie dany symbol
i potem odniesc to do siebie i obecnej sytuacji. Czesto podswiadomosc w ten
sposob przekazuje nam cos dla nas istotnego.
Sny o dzieciach czesto swiadcza o tym, ze sniacy sam czuje sie troche jak
dziecko: nie radzi sobie z otaczajaca go rzeczywistoscia, z narzuconymi
obowiazkami. Jesli sni nam sie, ze nie umiemy zaopiekowac sie dzieckiem, to
zapewne oznacza, ze nie jestesmy odpowiedzialni za siebie. Jesli taka sytuacja
sni sie czesto, to prawdopodobnie podswiadomosc chce nam pokazac, ze czas juz
wydoroslec i przyjac odpowiedzialnosc za siebie. Z drugiej strony moze to
rowniez znaczyc, ze zbyt wiele na nasze barki nalozono i nie radzimy sobie. Ale
jednak sklanialabym sie ku pierwszemy wytlumaczeniu.
Mysle, ze wyjasnilam conieco Andzi.
Interpretacji snu de.en.a sie nie podejmuje, bo nie mam az tak rozleglej wiedzy
na ten temat. Moge odeslac do Freuda i jego ksiazek o analizie snow. Choc to na
pewno nielatwa lektura i z sennikiem nie ma nic wspolnego.
Pozdrawiam,
pani.jazz
ktoś się zna na interpretowaniu snów/??
miałam dzisiaj dziwny sen.
nie zapamiętał całości ale...
sniło mi sie ize jestem na jakims festynie/koncercie na wolnym powietrzu,
tańczyłam z koleżankami, z torebki wypadły mi okulary i wypadło z
nichszkiełko ale sie nie potłukło, podniosłam je i wsadziłam spowrotem do
torebki. potem poszłam z jedną koleżanką do domu, stałyśmy chwile przed
klatką, zaczął padać straszny deszcz, więc poszłyśmy do mojego mieszkania.
Kiedy otworzyłam drzwi (pamiętam dokładnie moment wsuwania klucza i
przekrecania w zamku) w przedpokoju siedział pochylony tata i płakał,
powiedział mi że dziadek umarł w nocy chyba w piątek (mój dziadek żyje) ja
zaczęłam płakac i na tym konczy sie ten wątek snu.
Pozniej sniło mi się że poszłam do fryzjerki żeby sie obciąć, ona umyła mi
włosy i owinęła ręcznikiem, a potem wyprowadziła przed salon, żeby pokazać
ceny usług naklejone na witrynie(wiem,że to głupie).
Wątek trzeci to kąałam sie, myłam włosy, nakładałam na nie odżywki,
przeglądałam sie w moim dużym łazienkowym lustrze, aha ze mną w łazience byłj
jeszcze jakies 2 kobiety których nie znam.
Proszę o pomoc w interpretacji tych dziwactw, bio nie daje mi spokoju,
zwłaszcza ta smierc dziadka :/
Może w twoim przypadku to "Dobra" jest kluczem do całej sprawy. Gdy się
zdecydowałaś zapanować nad sytuacją ten cały chaos i wszystko nagle stały się
wyraźne. Może właśnie tego potrzebujesz teraz. Silnego postanowienia
wprowadzenia jakichś zmian i sen Cię właśnie do tego zachęca.
Pozdrawiam, Tamaya
regulamin porządku domowego osiedla ZZ
Oto najważniejsze podowujące między nami antagonizmy punkty regulaminu jaki
otrzymałam od TP wraz z kluczami. z tego co tu czytam pewnie jako jedyna
paragraf 3
pkt 2.
Cisza nocna obowiązuje w godzinach od 22 do 6. W tych godzinach nie nalezy
używać urządzeń mogących zakłócać sen użytkowników innych lokali lub w innych
sposób powodować hałasu mogącego ten sen zakłócić.
pkt. 3.
Trzymane w lokalu zwierzęta nie mogą powodować zagrożenia życia ani zdrowia
ludzi oraz nie mogą zakłócać spokoju...
pkt. 9
Parkowanie pojazdów jest dozwolone tylko w miejscach do tego wyznaczonych i
odpowiednio oznakowanych. Ustawianie pojazdów na terenie nieruchomości
niezgodnie z przepisami, na ciągach pieszych .... itp
Zostaw dużo wody, np w umywalce, bo może z miseczki wylać. Pochowaj plastikowe
torebki, bo może się zamotać, zamknij klapę kibla, zamknij okna szczególnie te
uchylne.
Twój kot na szczęście jest mały i nie potrafi zrobic tego co zrobił kot (koty)
w kocim Azylu. W nocy przekręciły wajchę zaworu od wody - jak on (one) to
zrobiły. Woda zalała wszystkie pomieszczenia, również piwnicę, w której lubia
mieszkać niektóre koty. Na szcęście miały płytki sen i w porę dały dyla na
wybieg.
Na wszelki wypadek zostaw sąsiadowi klucze. M.
Gość portalu: arap napisał(a):
> religja islamska pozwala klamac i oszukiwac arabom jest odpowiedne przekazanie
> w KORANIE co sie dziwisz czlowieku?
arap idz do szkoly albo jakiej community college GED zrobic,moze poprawisz
ortografie slonko. na nauke, tak jak i na sen, nigdy nie jest za pozno.ucz sie
dziecie ucz bo nauka to potegi klucz.
Gość portalu: rachelka napisał(a):
> Gość portalu: arap napisał(a):
>
> > religja islamska pozwala klamac i oszukiwac arabom jest odpowiedne przeka
> zanie
> > w KORANIE co sie dziwisz czlowieku?
>
>
>
> arap idz do szkoly albo jakiej community college GED zrobic,moze poprawisz
> ortografie slonko. na nauke, tak jak i na sen, nigdy nie jest za pozno.ucz sie
> dziecie ucz bo nauka to potegi klucz.
Araby sie znaja gdzie cie tam walic swojm "Zajnem" wiesz gdzie ?!! albo na
material wybuchowy
Przytrafia mi się poranne lumbago po pechowym ułożeniu we śnie. Generalnie
wieczorem ludzie są sprawniejsi niż godzinę po pobudce gdy jeszcze ciemno zimą
a w głowie tli się jeszcze sen. W pościeli jest odwrotnie, zalecam aktywność o
wschodzie słońca, za kierownicą co trudniejsze manewry wolę wieczorkiem zaraz
po przejechaniu kilkunastu km z pracy. Bardzo się staram nie sypiać nigdy sam,
wybaczam ;)
Zapewne wielu spośród jak piszesz inteligentnych inaczej było po prostu mocno
zaziewanych / spoźnionych do pracy / zastanawiających się czy zabrali klucze z
komody itp.
pozdrawiam
g
Kraina Łagodności- odsłona...??????????
........
Nie tak latwo jest sie pozbyc.....
gatto;-)))))
DZIECIŃSTWO (L.Staff)
Poezja starych studni, zepsutych zegarów,
Strychu i niemych skrzypiec pękniętych bez grajka,
Zżółkła księga, gdzie uschła niezapominajka
Drzemie - były dzieciństwu memu lasem czarów...
Zbierałem zardzewiałe, stare klucze... Bajka
Szeptała mi, że klucz jest dziwnym darem darów,
Ze otworzy mi zamki skryte w tajny parów,
Gdzie wejdę - blady książę z obrazu Van Dycka.
Motyle-m potem zbierał, magicznej latarki
Cuda wywoływałem na ściennej tapecie
I gromadziłem długi czas pocztowe marki...
Bo było to jak podróż szalona po świecie,
Pełne przygód odjazdy w wszystkie świata częście...
Sen słodki, niedorzeczny, jak szczęście... jak szczęście...
..............
Ciao
gatto2pl
przesada z tym, ze jednorazowe pieluchy zmienia sie 20 razy na dobe. moj syn
musialby miec kazdy sen przerwyany. doba ma 24 godziny, wiesz? to co? co
godzinke i kilka minut pobudka? to chore... to, ze Twoj syn zlapal infekcje
ukladu moczowego nie znaczy, ze na pewno od pieluch a dwa to nie znaczy, ze
inne dzieci tez zlapia. masa moich znajomych ma dzieciaki i zadno na infekcje
drog moczowych nie choruje i nie chorowalo. nie przesadzajmy... niech kazdy
chowa dzieci w czym che, ale po co od razu straszyc innych?
kluczem do wszystkiego jest umiar i rozsadek, a nie ideologia, ktora za wszelka
cene i wszelkimi sposobami trzeba komus wepchac.
Ryszard Rynkowski - Pięknie żyć
Chcesz wiedzieć skąd ten świat,
z jakich gwiazd już spadł?
Skąd się wziął, księżyc, ja i kwiat?
Wciąż pytasz mnie, a ja,
nie wiem prawie nic,
może tylko tyle, trzeba pięknie żyć.
R: Pięknie żyć, znaczy kochać świat
Pięknie żyć, tak ja żyje ptak
Pięknie żyć, tańczyć tak jak wiatr
I ziemi życzyć naj,
jak najdłuższym lat …
Chcesz wiedzieć, gdzie Twój śmiech,
kiedy smutno Ci?
Gdzie ten klucz do zagadek drzwi?
Masz serce taj jak ja,
czujesz jego rytm,
serce podpowiada, trzeba pięknie żyć.
R: Pięknie żyć, znaczy kochać świat
Pięknie żyć, tak ja żyje ptak
Pięknie żyć, tańczyć tak jak wiatr
I ziemi życzyć naj,
jak najdłuższym lat …
Chcesz znaleźć skarb i śnić
najpiękniejsze sny …
Gdzie i jak? – Ty podpowiesz mi!
Jawa jak sen i baśń,
czarodziejska nić,
jeśli mi uwierzysz, trzeba pięknie żyć.
R: Pięknie żyć, znaczy kochać świat
Pięknie żyć, tak ja żyje ptak
Pięknie żyć, tańczyć tak jak wiatr
I ziemi życzyć naj, jak najdłuższym lat
emwu11 napisała:
> ja mialam mysli nawracające obsesyjne (powtarzanie do obłędu w glowie
jakiegos
> słowa lub zdania,całymi dniami z przerwą na sen lub moment kiedy z kimś
> rozmawiałam)
Miałaś dobrze, że chociaż we śnie Ci odpuszczało, bo mnie się zdarza właśnie po
tamtej stronie znaleźć klucz do rozszyfrowania natręctw, nie bywa to przyjemne.
Ostatnimi czasy prześladuje mnie konieczność powiązania motywów fontanny,
niedzieli, Wrocławia tak często przewijających się na Forumie. Mam poczucie, że
one się jakoś wiążą, co zresztą jest bez większego znaczenia, a jednak ciągle
na dnie umysłu tłucze mi się pytanie: w jaki sposób, co to ma ze mną wspólnego,
a może tak sobie tylko ubzdałam? Nie powiem, żeby to był jakiś poważniejszy
problem, ale mnie to wk...a. Coś jest nie tak, coś mi tu nie pasuje. Wiem, że
nie warto zawracać sobie głowy takimi bzdurstwami, ale na tym właśnie polega
upierdliwość natręctw. Są ważniejsze sprawy, nawracające myśli przeszkadzają,
mącą, męczą.
KANALIZACJA?? TERMIN ODDANIA??
heja
pozdrawiam oczywiscie sasiadow z blokow obok:*
mam jednak pytanko do dobrze poinformowanych moich sasiadow - z ktorymi mam
nadzieje juz niebawem urzadzac parapetowke!!:) czy wiecie cos ( bo sen mi z
oczu spedza ten problem) o kanalizacji w warszawkiej?? czyli konkretnie budynek
C - moj:) czy cos maja zamiar z tym zrobic - naprawde boje sie ze do przyszlej
wiosny tego nie zrobia:(
a druga sprawa czy macie juz jakies wiesci odnosnie oddawania - przynajmniej
kluczy zeby mozna bylo glazury itd robic - kiedy to ma nastapic - bo tez termin
naszej nowej sasiadki 31 pazdziernik mnie wystraszyl:( tez juz nie mam gdzie
mieszkac jak co poniektorzy a sierpien zimny i pod mostem nie jest za
dobrze:):):)
pozdrawiam i oby jak najszybciej:)
Radzik
No to teraz mają tydzień na roboty - tak przynajmniej zapewniał Pan Adrian. Ja
mu wierzę.
Realnie oceniając to jutro rusza prace (20.12) mają jeszcze czwartek piątek i
może sobotę. Później środa czwrtek piątek no i w sobotę odpalają, na sylwestra
mamy ciepło i balanga może być. A 2 stycznia we wtorek odbieramy klucze tym co
się bardziej spieszy i ruszamy do roboty wykończeniem. Tym samym mamy miesiąc
poślizgu co jest i tak małym opóźnieniem. Mlekota a może będziesz miał jakiś
sen proroczy kiedy bedzie grzało?
carmella napisała:
> Cały dzień dziś czuję sie jakoś dziwnie przez ten sen. Pierwszy raz mi sie
> takie cos snilo (chyba wewnetrzne gdzies tam chce takiego wlasnie slubu)
> Nie wiem czy to wlasnie wyśnienie sobie czegoś czego mimo wszystko chce, czy
> cos innego.
No własnie Pani sobie odpowiedziała na to pytanie.. Tutaj tkwi klucz do tego snu. Brawo :)) Teraz pora to przemyśleć i wyciągnąć z tego wnioski ;-))
Pozdrawiam :)
Oko_Dangmy - oto moje Imię internetowe podobnie jak Giuovanna8, czy
Mandragora35 na przykład. Nie oceniam Marleno (wszyscy mamy jakieś swoje
mniejsze, czy większe "ułomności"). Wyrażam swoje spostrzeżenia. A że akurat
nie są po Twojej myśli...(bo jak widze ocena Giovannny8 jak najbardziej jest,
gdyz zostala bez odpowiedzi). Jeśli ośmieliłbym się krytykować to z pewnością
nie Ciebie. Raczej to, co czytam, a jest Twoją odpowiedzią na dany post.
Zwłaszcza w kwestii symboliki w ogóle, a symboliki snu - w szczególe. Miast
posiłkować się bezwartościwymi sennikami polecam Ci książkę Teresy Rity Sanlit
pt."Jak intrepretować sny" oraz Ewy Seidlitz "Symbole senne". W tych książkach
znajdziesz klucz do symboliki.
Mandragora35 faktycznie krzyczała. Ale to było wołanie o pomoc. Nie musiała
znać zasad, jakie tu wprowadziłaś. Bo skąd? Jak sama twierdzi trafiła na Twoje
forum szukając pomocy właśnie. A tu zamiast tego dostała " z buta".
Nie irytuj się, nie obrażaj na słowa, z którymi niekoniecznie się zgadzasz.
Całe życie się uczymy. Nikt nie jest doskonały - ani ja ani Ty. We
wszechświecie musi być równowaga. To słowa krytyki mobilizują. Pochlebstwa i
same tylko pochlebstwa to droga do pychy.
Niestety - nie dysponuję czasem. Moje wizyty jak sama widzisz są tu
sporadyczne.Otrzymuję maile, na które chętnie odpisuję w miarę wolnego czasu.
Dlatego też nie zakładam swojego forum, żeby nie pozostawiać tam ludzi bez
odpowiedzi na dręczące ich pytania.
Miłego dnia :-)
Klucz jest w Twojej głowie, nie w żadnych internetowych sennikach.
Ja też ostatnio miałem takie sny w dodatku z dużymi pająkami. Żeby taki sen powstał wystarczy jedna nieświadoma myśl związana z tematem i obrzydzenie/strach do pająków/pajęczyn.
Prawdopodobnie gdzieś zauważyłaś pająka lub pajęczyne i tyle.
mnie denerwuje jak sie myje, to mamie sie zawsze kupe zachce xD,
albo jak chodzi w koszulce op domu (ona nie ma 20lat :/), albo jak oplusze
woda naczynie i mowi ze jest umyte,
albo jak wchodzi bez pytanie do pokoju usiadze na sofe i pyta sie co robie.
w nocy wysyla mi SMSa o tresci "dobranoc" i po minucie przychodzi chwalac sie
ze nauczyla sie wysylac smsy, nastepnego ranka pyta sie gdzie jest "L",
wpada rano (godz, 4.30) budzi mnie i mowi zebym pomogla szukac jej kluczy, bo
ona musi juz leciec do pracy.
SPRZATA MI W POKOJU (!).chociaz mowilam jej 1000 razy zeby przestala.
kupuje mi rozowe bluzki na przecenie. wstaje rano z worami pod oczami, ona
mowi "po co sie malujesz, jak rozmazana jestes". w nocy budzi mnie, bo przez
sen idzie do kuchni w wpie..je slodycze. nigdy nie zgasza swiatla w lazience.
to chyba tyle..pozdr;)
standardowa zabawa na koloniach - podchodzenie do kogos w glebokim snie i
mowienie mu "masz klucze do czolgu?" albo "gdzie sa klucze do piwniczki, wegiel
przwiezli" :) zebyscie widzieli jak niektorzy reaguja:) jedna moja kolezanka,
na biwaku w 6klasie SP, szukala tych kluczy i szukala, az wstala z lozka, i
taka byla biedna przerazona i zmartwiona ze ich znalezc nie moze ze w koncu
dalismy jej spac:)
natomiast kiedys ja, gdy przygotowywalam sie do olimpaidy w podstawowce z
matmy, w pewnym momencie mialam tej matmy po 6 godzin dziennie:) i taki oto
mialam koszmar: byla olimpiada a ja nie pamietalam wzoru na pole trapezu,
obudzilam sie, zawolalam tate powiedzialam ze pilnie potrzebuje wzrou na pole
traoezu, ale tata mowil tylko "idz juz spac, idz juz spac" a ja prawie zaczelma
plakac mowie mu ze mam zadanie i nie pamietam tego wzoru zeby mi go dal, az w
koncu sie uspokoilam i poszlam dfalej spac:)
co prawda mialo byc u luidziach, ale zrobie wyjatek i pwoiem cos o moim psie -
mam slaby charakter i pozwalam psu spac ze mna w jednym lozku, zatem czesto
widze jak mojej niunce cos sie sni:) macha wtedy lapami, wargi jej drgaja, fuka
i ogolnie widac ze np. kogos goni:), czasem nawet poszczekuje przez sen:)
Mój ojciec mówi przez sen, jak jest zmęczony. Opowiada wtedy, co wydarzyło się
w ciągu dnia. A że jest mechanikiem, więc dosć często słychać: "Podaj mi klucz.
Dwunastkę. To jest 12???!!Kto cię fachu uczył?!" itp. Jednak do legendy
przeszła historia, jak to tata z kolegą byli na fusze, zarobili sporo kasy
(podobno była to wartość 3 nowych garniturów, nie pytajcie mnie, ile wtedy
kosztował garnitur - to były lata późne 60-te). Obaj mieszkali jeszcze u
rodziców. Umówili się, ze powiedzą tylko o połowie tej lewizny, reszta -
na "zaskórniaki". No i w nocy....mój tatusiek przez sen, ze szczegółami,
opowiedział, ile zarobili, co postanowili, i... gdzie schował "zaskórniaki".
Babcia rano miała ubaw...I skonfiskowała wszystko:)
idymy spać,a klucz pod wyciyraczkom zostawiomy
tym co chcom nos w nocy odwiedzić ;)
Sen powieki me całuje
niech księżyc srebrem
nas otoczy,
i naszą tęsknotę ukoi
w ramionach siostry nocy...
poranek zrosi nasze ciała,
a dzień ciepło przyniesie...
i nową nadzieję....
pies
W sobotę miałam bardzo dziwny sen i bardzo bym prosiła o jego interpretację.
Nie tworzy on koherentną historię jest bardzo pogmatwany. Śniło mi się, ze
wchodzę do swojego domu. Drzwi były otwarte, a w nich klucze. Przez
prostokątne długie szybki widziałam mojego psa leżącego na posłaniu. Był
przestraszony, miał kilka ran tj. tak jak by ktoś mu odciął skrawki skóry.
Potem śniły mi się włosy. Były spięte u samej góry a reszta rozpuszczona. Były
długie, brązowe, aż za pośladki. Widziałam również obcięte końcówki moich
włosów i były one w muszli wc. A już na sam koniec śniło mi się, ze byłam w
ciąży i że jakaś dziewczynka krzyczała wskazując na jakiegoś mężczyznę,
/którego nie widziałam/, że to jest ojciec mojego dziecka. Co to może wszystko
znaczyć, co mogę się spodziewać w przyszłości? Bardzo proszę o interpretację.
Sen o kwitnących drzewach
A mnie się dzisiaj śniły piękne, duże kwitnące drzewa. Były przepiękne. Na
ziemi leżał jeszcze śnieg, a drzewa wygladały jak na wiosnę. Do tego było
przyjemnie ciepło i nad niebie pojawił się klucz ptaków (trudno kreślić
jakich)..Całkiem miły był ten sen. Pozdrawiam,Anka
złapałam i zamordowałam :-/
Parę dni temu mialam taki sen, który mógłby być scenariuszem kryminału-
horroru.
Mam sąsiadkę staruszkę i wiem, że ktoś chce ją okraść, czatuję przy wizjerze
swojego mieszkania w bloku (klatka i położenie mieszkań jak w
rzeczywistości). I mam go! Widzę jak cygańskie dziecko, moze 4-5lat podchodzi
do drzwi z balonem, przy futrynie przebija balon, on pęka z hukiem, cyganiak
się chowa żeby sprawdzić reakcję. Nikt nie otwiera, czyli nikogo nie ma w
domu, a drzwi otwarte (tzn. zamknięte ale nie na klucz, skąd to wiedziałam ja
i ten mały złodziejaszek???). Wchodzi ten dzieciak do środka, wtedy ja
wchodzę za nim do mieszkania sąsiadki, trafiam do pokoju gdzie stoi regał z
książkami, słońce prześwieca przez firankę. Dziecko odwraca się do mnie bez
zdziwienia, że go nakryłam, nie próbuje uciekać, stoi. Wtedy ja biorę go lewą
ręką za włosy, podnoszę jak kukłę i trzymanym w ręce nożem odcinam mu głowę.
Nie tak jednym cięciem, tylko rżnę tym nożem jak piłą. Potem zastanawiam się
jak ukryć ciało. We śnie mam satysfakcję i ani odrobiny skrupułów. Trochę się
tylko dziwiłam, że krew nie tryska, dzieciak się nie wyrywa, nie krzyczy i
jest lekki jakby to była szmaciana lalka.
No i co by to miało oznaczać??? Spawdzałam po kolei: balon, dziecko, Cygan,
złodziej, drzwi, zabójstwo, nóż i ni w ząb - to się kupy nie trzyma.
Podpowiecie coś?
częsty sen o zgubionej torebce
Witam,
może wy pomożecie w interpretacji snu, bardzo często śni mi się że gdzieś
zostaiwma torebke, a to w autobusie, tramwaju, restauracji, najczęsciej chyba
w jakimś sródku lokomocji, ja wysiadam a pociąg etc odjezdza z moją torebką,
jestem w tym śnie przerazona tym ze straciłam dokumenty, pieniądze klucze...
Może ktoś wie jak rozumieć ten sen?
brawo!
Teraz niech wszyscy myślą, że rocznik 86 to same debile, bo przecie 'taka łatwa
ta matura!'.
Proponuję Panu Redaktorowi zrobienie kilku innnych temu podobnych tekstów,
które my robiliśmy przygotowujac się. Żaden z nich bowiem nie był na tak niskim
poziomie jak ten dzisiejszy maturalny, były pełne błędów w kluczu, niedomówień,
absurdalnych pytań i jeszcze absurdalniejszych schematów odpowiedzi. Skutecznie
spędzały sen z powiek polonistom i nam uczniom.
Dziś sama zrobiłam ten test w niecałe 30 minut, nie zastanawiałam się nad żadną
odpowiedzią i chociaż duzo we mnie samokrytyki, to uważam, znaczną większość
mam dobrze.
Na pytanie dlaczego tak się stało odpowiedzi nie znam, może nasz fascynujący
rząd zastosował kolejny chwyt przedwyborczy (spójrzcie prawdzie w oczy Panowie
Wam i tak nic nie pomoże po dzisiejszej debacie), wiem natomiast, że jesli
jeszcze raz usłysze 'wy to macie dobrze z tą nową maturą, pikuś' to popełnie
zbrodnię.
:)
po maturze z biologii w moim roczniku też było zaskoczenie, wszyscy sobie
ponaliczaliśmy a potem - zonk. niestety, biologia to nawet nie jak matura z
przedmiotów ścisłych się robi (bo tam przynajmniej jedna odpowiedź jest
poprawna i można ją obliczyć) a jak matura z polskiego, gdzie głównym problemem
jest - co autor pytania umieścił w kluczu ;)
jedno jeszcze mogę dodać - ale nie strasząc - że pobijesz spokojnie ten rekord
8 godzin już w pierwszym miesiącu studiów. i nocy nieprzespanych też będzie
dużo, ale na wszystko się zawsze znajdzie czas - i na naukę i na zabawę i na
odpoczynek i na sen. to naprawdę fajne studia, jak się do nich poważnie
podejdzie.
żadnego wytykania palcami nie będzie, skoro potrafisz się uczyć, zobaczysz :)
nikt Ci do indeksu nie zagląda, do portfela tym bardziej - nauka + ludzkie
podejście + nie dać się zwariować. wszyscy was będą straszyć, ale nie taki
diabeł straszny :)
padaczka
Przy ataku padaczki nie wolno wkładać do buzi żadnych twardych, metalowych
przedmiotów, kluczy, łyżeczek i innego bardziewia. Kiedyś "mądra" pani włożyła
dziewczynie na chama parasolkę wybijając jej żęby.
Jak widzicie kogoś z atakiem padaczki to podejdźcie bo najczęściej ludzie robią
krzywdę - najlepszą pomocą jest odcięcie głupiej pomocy.
Zachowaj spokój. Większość napadów ustępuje samoistnie w ciągu 2-3 minut
Jeżeli chory znajduje się w miejscu niebezpiecznym (np. na ulicy) zapewnij mu
bezpieczeństwo
Ułóż chorego na boku - taka pozycja chroni przed zakrztuszeniem się
Nigdy nie wkładaj choremu żadnych przedmiotów do ust - to nie pomaga, a może
być szkodliwe!
Po napadzie zostań przy chorym tak długo, aż jego stan wróci do normy
Sen po napadzie jest zjawiskiem naturalnym i korzystnym dla chorego
Zawiadom Pogotowie Ratunkowe, jeżeli napad przedłuża się powyżej 7-10 min.
Jeżeli napad ustąpił, a chory jest przewlekle leczony, nie ma takiej potrzeby
lili76 napisała:
> Za tydzien o tej porze bede spedzac 1 noc w moim WLASNYM mieszkanku! Klucze
> dostaniemy w srode i ... przeprowadzka! Dziewczyny, szykowac sie na
> parapetowe!!
to ja pierwsza sie melduje.... )
zycze sprawnej przeprowadzki....
szczesliwego mieszkania
i zapamietaj sen,w pierwsza noc w nowym domku,
mowia ,ze sie spelnia....
średnio po trzy równolegle z zachowaniem zasady: na jedną nadambitną, dwie zupełnie nie ambitne, choć zdarza mi się wpadac na na durne pomysły, typu tworzenie zestawów według jakiegoś klucza, tak jak teraz i czytać trzy ksiązki o labiryntach naraz - jedną "filozoficzno-naukową" i dwie literackie. Plus zawsze w zasięgu lezy parę tytułów na chwilę "nie chce mi się czytać", czyli znanych na pamięć, traktowanych na zasadzie: parę kartek na dobry sen, stąd głownie jest to jakas brytolska albo hamerykańcka poezja
P
Na poczatku serdecznie Ci współczuję, pamiętam dobrze kiedy sen był dla mnie
najwyższym dobrem. u nas kluczem do przesypiania nocy była nauka samodzielnego
zasypiania. oczywiście nie automatycznie - sam zasnął- przespał całą noc ale od
tego momentu zaczęło być lepiej aż do momentu gdy nie obudził się ani razu.
Moja mała miała teką fazę przez jakiś czas (ma9 tygodni) i jej przeszło. U mnie kluczem było (powtarzam się po raz setny ) pilnowanie, żeby dziecko przy pierwszych oznakach zmęczenia (zazwyczaj po 1,5-2 h)walnęło sobie drzemkę chociaż pół godzinki. Ciężko było, ale się udało. Sposoby : 1. - chusta - jak nie mogła zasnąć to do chusty i po 10 min sen - teraz daje się już nawet odłożyć . 2.- ustawianie małej w leżaczku pod kolumną z szumiącym radiem, głaskanie po pleckach - 10 min, spokój i sen. Nie wiem, jak długo jeszcze, ale u mnie na razie to działa Teraz młoda co 1,5-2 h ma drzemki od pół godzinki do godzinki i jedną dłuższą w ciągu dnia - około 3 godziny. Dziecko im bardziej zmęczone tym trudniej mu zasnąć po prostu... Powodzenia, pzdr
Ale się ubawiłam ;o)))))))))))) haham się tutaj, a mój Mąż patrzy na mnie jakoś
dziwnie
Moja Babcia obcinała mi włosy na łyso do roku żebym miała "silniejsze". Do
dzisiaj włosy mam raczej mało rewelacyjne. Czy obcięła rozum? może tak bo nie
wiadomo jaka bym była gdyby nie ciachała hihihi
Oczywiście zartuję. Mój synek urodził się z długimi włosami i jak zaczęły Mu
sie wycierać z tyłu główki obcięłam Mu u fryzjera - miał wtedy 2,5 miesiąca. Do
roku obcinałam jeszcze z 5 razy bo lubię jak ma nienaganną fryzurę.
Babcia też przelewała mi wosk nad głową przez sen przez oczko od wielkiego
klucza. Robiła tak jak się "zlękłam" hahahahaa Pies na mnie szczekał to się
wsytraszyłam. Babcia zaraz świeczkę topiła i wosk lała. Dobrze, ze mi tego
gorącego wsoku na głowę nie wylała ;o)
Babcia jest zabobonna, a do tego niezła z niej agentka. Jak studiowałam Babcia
ciągle mówiła: "a po co Ty się tyle lat uczysz? skończyłaś szkołe podstawową i
wystarczy, a Ty liceum, a teraz studia! i na co Ci to?" ;o)
A mnie od wielu lat regularnie śni się, że jestem w jakieś bliżej nieokreslonej
miejscowości nadmorskiej i nie mogę w żaden sposób dotrzeć nad morze, na plażę.
Gdzieś sie błakam, kluczę, tysiące rzeczy się dzieje a morza ani widu, ani
słychu. Juz tak się przyzwaczaiłam do tego snu, że we śnie myślę "o kurde,
znowu ten sen o morzu, muszę w końcu dojść do tego morza bo mnie chyba szlag
trafi", ale znowu zaczynam się błąkać, kluczyć, tysiące rzeczy się dzieje
Ciekawe czy kiedyś dojdę?
Bedzie nokaut
no druzja, porzadziliscie troche, poszaleli maybachami, ale niestety slabosc, brak elementarnego programu, pogrzebaly cala idee rewolucji. Troche to wlasciwie smutne, wykorzystano mlodosc i naiwnosc studenciakow, ktorzy jak zwykle wierza, ze swiat moze byc wolny i w ogole. Dramat ukrainski dobiega konca, zaden kraj nie moze sobie pozwolic na brak perspektyw, sojuszy z wielkimi narodami, entuzjaum nie zastapi nosnikow energii i wymiany handlowej.
Nadchodzi czas Janukowicza, powrotu Ukrainy do jej prawdziwych zrodel kulturowych i etnicznych, sen w wielkim podboju Europy peka jak banka mydlana.
Za slabych sojusznikow wybrala Ukraina do przeforsowania swoich rewolucyjnych planow, bo nie wystarczy przejac wladze, ale rzadzic, znalezc odpowiedno wielkich sojusznikow, to jest klucz kazdego panstwa dobrobytu.
To paka Druzja, do marca.
"Pejzaż bez Ciebie"
Wrzesień jak dywan,
jakich nie bywa
często ostatnio -
płowo-zielony
dywan zdobiony
słońcem dostatnio.
Pejzaż gorący
rżysk i stygnących
gwiazd w zimnym niebie -
smutku, co zawisł
kluczem żurawi -
pejzaż bez Ciebie.
Dzień za dniem,
sen za snem,
pełnia i nów,
i słońce znów.
Noce i dni
wciąż nazbyt ładne -
zmierzchy i
świty bezradne.
Rower zmęczony
płosząc gawrony
sunie drożyną.
Jedzie listonosz -
już pod czerwoną
jest jarzębiną.
Na skwar narzeka,
ma tylko przekaz -
złotych sto dziesięć!
Tą samą drogą
wraca. Nikogo.
Pejzaż bez Ciebie
Na horyzoncie
topi się słońce
w złocie czerwonym.
Rzeką nadpływa
siwa flotylla
mgiełek wieczornych.
Idę przez pole,
gdzie dwie topole -
drzewo przy drzewie -
patrzą z wysoka
w przestrzeń jak otchłań -
pejzaż bez Ciebie.
Chyba to sprawił
wrzesień, że prawie
nic już nie czuję.
Slucham jak teraz
upał zamiera,
ciszą pulsuje.
Pewno Ci dobrze
gdzieś o tej porze,
pewno przyjemnie.
A wokolutko -
pejzaż bez smutku
pejzaż beze mnie.
Dzień za dniem,
sen za snem,
pełnia i nów,
i słońce znów.
Noce i dni,
o których nie wiesz,
jesień i...
pejzaż bez Ciebie
bez Ciebie
Ludzie produkuja kolejne senniki bo po prostu jest popyt na nie :) Pozytku poza
chwilowa sensacja czytelnika chyba wiekszego nie ma. Ludzie szukaja klucza do
wlasnej tozsamosci duchowej i bardzo czesto (i slusznie) furtka jest w snach. A
co do sensu snu to z jednej strony fizyczny (podobno mozg by zwariowal gdyby
nie odpoczal)i energetyczny, a z drugiej strony jest to czas dla naszej duszy.
W tym czasie ze wzgledu na odmienny stan swiadomosci latwiej nam nawiazac
kontakt z samym soba jak rowniez innymi na poziomie duchowym.
Dzisiaj mija miesiąc odkąd miejsce pobytu mojego "dorosłego" Anioła jest nieznane. Przez całe jego życie dwa razy nie widzielismy się przez okres jednego miesiąca. Wyjeżdżałam słuzbowo daleko i na długo. Miesiąc bez mojego Anioła, to było przeokropnie długo. A teraz, jak długo nie będę Cię widziała? Minąl miesiąc, proszę. wróc....
Miesiąc temu, o tej porze, siedziałam na komendzie policji. Policjant do mnie cos mówił, nie słyszałam go. Wyjął z szafy kopertę, a z niej zaczął wysypywać Twój portfel, indeks, klucze... Czy to jakis film? Czy zły sen? Takie sceny widziałam tylko na filmach. Na szafce policjanta stało zdjęcie, a na nim on z gromadką roześmianych dzieci. Czy on zwariował, czy ja? Jak można, wykonując taką pracę postawić sobie takie zdjęcie? Chciałam mu to powiedzieć, ale głos nie chciał mi wyjść z gardła. Ale dlaczego nikt inny mu temu nie powie?
Nie, to przecież niemożliwe, że mojego Piotra nie ma.....
Czym jest kot
A czym jest kot?
Kłębuszkiem snu.
Za oknem deszcz jesienny pluszcze
I mruczy kot.
Zaufaj mu -
Zobaczysz przeszłość.
Tak jak w lustrze:
Serwety koronkowej brzeg
I lampę, co nad stołem płonie,
We włosach matki - czasu śnieg
I jej ruchliwe małe dłonie.
A na kolanach matki - kot
Otwiera oczy zielonkawe.
Łapką, co skora jest do psot,
Sen chwyta, odpychając jawę.
Biegniesz po schodach lat - ku drzwiom,
Szukając gorączkowo kluczy...
Mruczenie kota to jest dom,
Bo zawsze kot o domu mruczy
R.M.Groński
taaak, a mnie "zamurowalo" kiedy pierwszy raz uslyszalem:
"...Stanął w ogniu nasz wielki dom
Dym w korytarzach kręci sznury
Jest głęboka naprawdę czarna noc
Z piwnic płonące uciekają szczury
Krzyczę przez okno czoło w szybę wgniatam
Haustem powietrza robię w żarze wyłom
Ten co mnie słyszy ma mnie za wariata
Woła - co jeszcze świrze ci się śniło
Więc chwytam kraty rozgrzane do białości
Twarz swoją w oknie widzę twarz w przekleństwa
A obok sąsiad patrzy z ciekawością
jak płonie na nim kaftan bezpieczeństwa
Dym w dziurce od klucza a drzwi bez klamek
Pękają tynki wzdłuż spoconej ściany
Wsuwam mój język w rozpalony zamek
Śmieje się za mną ktoś jak obłąkany
Lecz większość śpi nadal przez sen się uśmiecha
A kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie
Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa
Na rusztach łóżek milczy przerażenie
Ci przywiązani dymem materacy
Przepowiadają życia swego słowa
Nam pod nogami żarzą się posadzki
Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach
Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera
A my wciśnięci w najdalszy sali kąt
Tędy! - wrzeszczy - niech was jasna cholera!
A my nie chcemy uciekać stąd!
A my nie chcemy uciekać stąd!
Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
Stanął w ogniu nasz wielki dom!
Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!"....
kotwicz
Koszmarny sen premiera i prezydenta Francji.
Z największego Airbusa 380 ( zbudowanego za eurosubwencje ) wysypuje się na
paryskim lotnisku Orly kilkuset polskich hydraulików gotowych na instalację
każdej muszli klozetowej i wymianę każdego kolanka.
Zaraz za nimi wali grupa polskich rzeżników, potem fryzjerzy,
kosmetyczki, siostry medyczne, grabarze, optycy, malarze,.....
Allons enfants de la Patrie ! - woła prezydent,
ale już go nikt nie słucha.
W Paryżu słychać stukot polskich młotkow i szczęk kluczy FRANCUSKICH
w rękach polskiego hydraulika.. horror.....
co za noc!!!
ok. 2 godz....już prawie spałam -huk w kuchni-cos spadło na zlew....wstałam,
sprawdziłam -talerz z suszarki się sturlał (a już myślałam, że duch)....
ok 4 rano kot próbował stworzyć sobie nową kuwetę (trzecią!) otwierając worek
ze żwirkiem i wygrzebując zwirek na podłogę w kuchni...znowu musiałam wstać z
ciepłej pościeli.....
a na koniec (chyba w ramach protestu) otworzył drzwi na klatkę schodową i
postanowił przywłaszczyć sobie worek ze śmieciami ....a byłam pewna, że
wieczorem zamykałam drzwi na klucz.....hmmmm...a do tego ten sen o komunikacji
tramwajowej z pętlą w tle....przez całą noc (z przerwami na kocie akcje) śniły
mi sie tramwaje, pętle tramwajowe, tereny podmiejskie....przynajmniej świeciło
słońce...
"rydzyk" jest krolem, zatapia lub wyciaga z wody jak chce. Ale kroletwo jego
jest nie z tego swiata, pojdzie w zapomnienie jak zly sen. Szkoda ze taki
dlugi ...
A tak nieco bardziej na serio, to wlasnie wojownicze wypowiedzi Radia Maryja,
dosyc obelzywe i pogardliwe dla oponentow zepsuly klimat polityczny w Poslce
(ktory zreszta niegdy nie byl dobry) i utrudnily dyskusje innym. Radio Maryja,
ze wzgledu na ton czesci audycji w moich oczach upodobnilo sie do "nie"
rzecznika stanu wojennego w jego dawnej formie - pelnej chamskigo jezyka, ktory
promieniowal pogarde dla ludzi myslacych inaczej. Rzeczy stoja na glowie
teraz: "nie" odchamilo sie znacznie a Radio Maryja uchamilo sie. Chce
podkreslic jednakze roznice miedzy jezykiem Radia Maryja i dawnego "nie". Nie
bylo chamskie w formie i nieco mniej chamskie w tresci, Radio Maryja odwrotnie:
jest ukladne w formie natomiast chamskie w niektorych trsciach ktore glosi. A
wiec opowiadanie z masonach, Zydach - wedlug klucza etnicznego lub pogladowego -
a nie wedlug zaslug, odmawianie ludziom o pewnych pogladach czy pochodzeniu
prawa do patriotyzmu - to wszystko jest gniew zasiany przez Radio Maryja. Ale
jak to dawno temu jakis cesarz Klaudiusz powiedzial: "wszytko zlo musi sie
wykluc" zeby bylo rozpoznane i wyrzucone ze spoleczenstwa. Ale co tam,
odchamilo sie "nie", odchami sie Radio Maryja. Ale wstyd zostanie - bedzie
wisial na krolu grzybie jaki dzis wisi na rezczniku stanu wojennego ... przez
lata ... przez dziesiatki lat ...
Wkolko ten sam sen.
Sni mi sie, ze ide dlugim korytarzem swojego rodzinnnego domu( czasem tego
domu, w ktorym teraz mieszkam) lub wspinam sie po schodach. W pewnym momencie
czuje ze cos zlego za mna podaza i zaczynam uciekac. Biegne po schodach w
gore, albo wzdloz korytarza i jestem totalnie przerazona. Czuje ze to cos
przyspiesza, ze jest tuz tuz, ale biegnac nie odwracam sie ani razu. Odwracam
sie dopiero dopadajac bialych drzwi swojego mieszkania.(drzwi zawsze sa
biale) Wtedy widze, ze goniacy mnie jest zaledwie jakies trzy metry ode mnie
i ze zaraz mnie dopadnie. Nie widze go wyraznie, oboje jestesmy w ruchu.
Blyskawicznie otwieram drzwi i zamknawszy temu komus drzwi doslownie przed
samym nosem odczuwam gwaltowna ulge. Ulga trwa jedynie ulamek sekundy, bo
kiedy siegam reka zeby zamknac drzwi na klucz, odkrywam z przerazeniem ze w
zamku nie ma klucza. Drzwi nie maja ani klucza, ani zadnych zasow, ni
haczykow. Jestem przerazona, slysze jak wali mi serce. Budze sie.
Clea.
Do pani Matyldy:))) od snów.
Trzy sny jednej nocy.
Pierwszy sen: Sniły Mi się szerokie schody, z kafelkami koloru zielonego
(marmurek) wchodziłam po nich i otwierałam drzwi kluczem.
Drugi sen: Byłam na bardzo wysokim wieżowcu w środku z siostrą i ojcem, na
ostatnim piętrze i patrzyliśmy przez okno, ale we mnie był taki strach-bałam
się wysokości (ten sen już kiedyś miałam), zbieraliśmy jakieś długopisy,
ołówki i zeszyty.
Trzeci sen: Prezenty dla małych dzieci, kolorowe, super i mama której już nie
ma, trzymała jeden i naprawiała bo coś tam się stało.
Może nic te sny nie oznaczają ale dlaczego trzy jednej nocy? Bardzo proszę o
pomoc. Dziękuje.
Takie mam skojarzenia- ten samochód obrazuje Twojego chlopaka.Dostałaś do niego
klucz, czyli przez kjakiś czas mo.żliwość kierowania jego życiem. Biały kolor
wskazuje na czystość intencj Jednakże aż ciśnie się na usta pytanie- dlaczego
siedzi w nim ten fałszywy kolega? To jest przyjaciel Twojego byłego? Siedzi z
tyłu, za Twoimi plecami i pewnie cały czas robi krecią robotę za nimi. Może to
przez niego wasz związek się rozpadł. Ty ruszyłaś z impetem,(tzn. że jesteś
osobą energiczną, pewną siebie,) czym naruszyłaś równowagę ich przyjacielskiego
związku.
Sen podpowiada rozwiązanie- to druga scena snu. Jesteście w niej razem, w
ulubionym miejscu. Być może rzeczywiście się tak stanie, jeśli postąpisz tak
jak... kucająca dziewczyna ze snu. W języku snu oznacza to szczerość. Musisz
szczerze porozmawiać ze swoim chłopakiem.
A włamywacz? O czym myślałaś przed snem? Czy nie krytykowałas siebie za coś?
Wcześniej napisałeś cytuję:
"uznałem, że te sny to jedno wielkie pole do popisu dla zwykłych oszołomów" ;-)
Jak widzisz nie czuję urazy, ba, nawet spróbuję zinterpretować sen, który
zrobił na Tobie tak kolosalne wrażenie, że pamiętasz i wracasz do niego po tylu
latach. Powinieneś jednak wrócić pamięcią również do tego, co działo się
w Twoim życiu wtedy. Sądzę,że nie będzie to trudne, gdyż Twój sen był
następstwem jakichś bardzo dramatycznych wydarzeń, które wcześniej miały
miejsce. Pod postaciami pogan, kryło się coś ( niekoniecznie ktoś!), co do tej
pory, do czasu tego zdarzenia było Ci obce (nieznane). Poznałeś to
(dowiedziałeś się o czymś), zawiodło Cię na całej linii i załamało, gdyż miało
bardzo przykre dla Ciebie konsekwencje. Wydarzenie to mogło mieć jakieś
sexualne podłoże, lub mogło być związane np. jakimś niedomaganiem (czy
chorobą układu moczowo-płciowego(?))Mogło to być też rozstanie z kimś bardzo Ci
bliskim. Czułeś wówczas bezradność, odrzucenie, pustkę, samotność w tłumie. Sam
najlepiej wiesz - jak istotne i bolesne to było wówczas dla Ciebie, skoro
wydarzenia, które miały miejsce na jawie dręczyły Cię również w czasie snu,
więc były jakby tej jawy kontynuacją w nocy pod postacią symboli.
I w temacie większości senników jeszcze na koniec. Nie korzystam z nich, tak
samo jak i gazetowych horoskopów nie biorę sobie do serca. W księgarniach są
pozycje o sposobach interpretacji snów. Znajdziesz tam klucz do "języka snu".
Pozdrawiam
Do Lorddead.. i nie tylko
Jeśli rozumiesz sprawy wychodzenia z ciała wytłumacz mi to co mi sie
przydażało. W momencie kiedy byłam w pół śnie(budziłam się,ale jeszcze spałam
troszkę), czułam już,że sen się skończył i słyszałam wszystko co działo sie w
domu. Nagle poczułam,że nie mogę się ruszać i coś na mnie wchodzi, to bylo
tak ciężkie,że nie mogłam się ruszyć, czułam jak mnie wgniatało w łóżko i
bardzo się bałam. Dziwne bylo to,że nawet oczu nie umiałam otworzyć. Nagle
poczułam czyiś oddech na mojej szyji, a potem całe łóżko zaczęło mi sie
trząść tak jakby jakiś duży pies siedział na nim i się drapał, zgniatał mi
nogi. Czułam jak moje ciało robi się ciężkie i myślałam,że to konic,że to cos
mnie zabije. Zaczęłam się modlić w myślach, mówiłam "ojcze nasz..." i nagle
to "coś" ze mnie zeszło i wyszło z pokoju przez drzwi(drzwi były zamknięte na
klucz). Zerwałam się z łóżka i otworzyłam drzwi, ale nikogo ani niczego tam
nie było. Podobne uczucie,że coś na mnie wchodzi miałam wiele razy i zawsze w
pół śnie. Ostatnio mam kilka lat przerwy,ale boję się spać sama.
Te zmiany mogłyby dotyczyć również Twego kolegi, gdyby był to sen proroczy. A
czy takim był -to się dopiero okaże ;-) Zazwyczaj jednak facet we śnie
symbolizuje męskie "pierwiastki" (cechy) samego śniącego takie jak np. : siła
woli, aktywność, czy pewność siebie.
Co zaś tyczy się drugiego pytania... W 2001 r. ukończyłam dwuletnie Studium
Psychotroniki. Przez te dwa lata poznałam wiele zagadnień z dziedziny szeroko
pojętej Ezoteryki, Psychologii, Prognozowania Przyszłości i in. Dane mi było
także poznać, zrozumieć i znaleźć klucz do Symboliki, bez znajomości której
interpretacja snu ( czy rozkładów Tarota) byłaby niemożliwa. Analizowanie
marzeń sennych jest bardzo ciekawym zajęciem. Dlatego z przyjemnością zaglądam
też na to forum, kiedy tylko czas mi na to pozwala. Pozdrawiam :-)
Sen objawil mi prawde:)
No, jak sie rozkrecilam to dzien w dzien mam lostowe sny:)
Dzis snila mi sie wyspa i akcje jak z thrillera - ciagle kogos mordowali.
Przysnily mi sie rowniez jakies 2 "przepowiednie", ktore objasnialy cala
zagadke Lost. Problem w tym, ze ich nie pamietam ;))))
Wiem tylko, ze na koniec byly powiedziane slowa: niepelnosprawny jest kluczem
do zagadki. Czyli jednak Locke??
Aha, do obsady "dodalo mi" Brada Pitta. Mysle, ze producenci powinni wziac to
pod uwage, hehe ;P
Co ja słyszę? - taki potworny obrazek mojej choroby namalowałaś, że az się z
lekka zdziwiłam :-)
Nie umiem Ci odpowiedzieć na pytanie, jak powinnaś leczyć nadczynność. Wiem,
jak się leczy niedoczynność. Leczę się od jakichś trzech lat, choć chora jestem
pewnie od wielu lat. Moja tarczyca jest o połowę za mała w stosunku do normy i
nie wiem, czy się nie będzie zmniejszać (choć liczę na to, że nie). Z objawów
mam wszystkie problemy intelektualne - problemy z pamięcią, zmęczenie,
zapotrzebowanie na sen powyżej 9 g., wysoki cholesterol. Nie jestem natomiast
gruba, przeciwnie - dość szczupła. Leczenie wygląda tak, że biorę jedną pigułkę
rano przed śniadaniem, raz na pół roku robię badania i wiem, ze tak bedzie do
końca życia. Czy to aż tak straszne? Poczatkowo bardzo mnie to wszystko
złościło (kiedyś chciałabym mieć dzieci), ale jakoś się z tym pogodziłam.
I to jest chyba klucz do sukcesu, bo z tego co wiem, nadczynność też jest
chorobą przewlekłą...
Ja własnie intensywnie mysle nad prezentami bo u nas duuuzo osób:
niemaż - jakaś bielizna i moze ksiazka
corka - lalakowe łóżeczko, edukacyjny miś, ksiązeczki i ciastolina
synowie niemeża : jeden ciężarówke Lego, drugi cos do komputera
teściowa - szlafrok
moja siostra - ksiazki historyczne upolowane w antykwariatach (na własne
zyczenie), kolczyki w kształcie sniegowych gwiazdek )) kosmetyk naturalny -
jakies fajne mydło
moj brat - ksiazka o potrawach z makaronu, przybory malarskie
moja mama - ksiazka wielki sennik, jakis kosmetyk naturalny - krem, jakąs
powieśc,
moja babcia - namalowany obraz,
moj ojciec - płyta z muzyką mysliwska z autografem muzyka, koszulke mysliwego
własnorecznie malowana
żona mojego ojca - apaszke,i prawdopodobnie bursztynowy brelok do kluczy
moja kuzynka (chrzestna mojej corki) - wisiorek z naturalna perełka i ozdobne
drewniane pudełeczko do tego
do tego wszyscy dostana własnorecznie robine i zdobione pierniczki ))
Ja aktualnie w temacie to może odpowiem..., my wprowadziliśmy się do klatki (3
piętra po 3 mieszkania na klatce) jako drudzy, klucze odebraliśmy w sierpniu
(pod koniec) a zamieszkaliśmy w połowie października, tempo niezłe, ale sen z
oczu spędzało mi właśnie to, że żaden z sąsiadów (z dołu , z góry ,) nic w
mieszkaniu nie robi. I niestety większość nie zrobiła nic do dziś. (z tych , z
którymi graniczymy przez ściany, sufit, podłogę) a więc najgorsze przed nami.
Ale generalnie, choć codziennie ktoś wierci, puka, stuka, nie jest źle, czyli
dzieci w południe śpią bez budzenia się. Tak więc jeśli wam się spieszy z
przeprowadzką to nie ma co czekać, a jeśli nie, to na spokojnie wykończcie
mieszkanie, poobserwujcie sąiadów, czy im też sie nie spieszy i ruszajcie z
przeprowadzką nieco później.
Dzieki, dzieki:-)
Niby czlowiek wie, ze nie tylko on zyje na kredyt, ale zawsze jest to cos, co
spedza sen z powiek (przynajmniej mi)...
Jutro ogladam i dogaduje z mezem szczegoly mieszkanka i jak dobrze pójdzie, to
juz za miesiac bdziemy miec klucze!!!!!!!!!!!
W Wawie, wiec spoko, co prawda 32 m2, ale 2 pokoje z kuchnia widna...
A jak Wy mieszkacie???
Ps. Jeszcze nie mamy dzieciatka, ale jak dobrze pojdzie, to jak juz bedziemy
mieszkac u siebie, to moze sie pojawi...
Pozdrowka wielkie, ANia
a mi się wydaje, że On wróci...
Moi Drodzy,
jestem w dziwnym stanie - od odejscia Kubusia minelo prawie 2 mies,
wiec bardzo krótko. Ja mam wrażenie, ze On zaraz wróci, więc
jak 'odgonie' od siebie mysli, że Go juz nie ma, to nawet jakoś
funkcjonuję. Nawet pogadam w pracy z dziewczynami, zazartuje. Na
cmentarzu ciągle mi sie zadaje, ze to niemozliwe, zebym odwiedzala
Kube, ze to nie Jego grób. Na dodatek wydaje mi się, ze właśnie
wczoraj widziałam Go ostatni raz, a tak naprawde zaraz znów Go
zobaczę...może jest mi łatwiej (??) bo mieszkamy teraz w swoim
mieszkaniu, a wcześniej mieszkałam u Niego...klucze musiałam oddać,
nie mogę nawet popatrzeć na te współne katy,gdzie tyle dobrego i
złego się wydarzyło....
To chyba sen, Boze, jakbym chciała,zeby to był sen!!!!!!!!!!!!!
to wlasnie wymyslili moi sasiedzi,
oczywisci nie pytajac mnie o zdanie,
wyjechali na rok czasu,
pilnuje i mam niespokojny sen,
tyle udzielali mi wskazowek
i tak byli przejeci, ze zabrali
klucze od mieszkania i skrzynki listowej
ze soba,bo wazniejsze bylo gdzie
powinno stac wiadro do podlewania
kwiatkow i na ile cm maja byc pootwierane drzwi,
a guzik beda to widzieli!!!!!!!!!
teraz telefony sie urywaja,
bo jak mi dostarczyc klucze?
oj chyba ich zaczne nazywac Zenkami!
Nina ma 5 lat i jest w zerówce, ale nadal w budynku przedszkolnym. Być może w
przyszłym roku pójdzie do szkoły, ale decyzji jeszcze ostatecznie nie
podjęliśmy. Zresztą temat szkoły spędza nam ostatnio sen z powiek, bo żadna nie
wydaje się być odpowiednia :(
Ale wracając do tematu - rzeczywiście wiele szkół nie jest przygotowanych na
przyjęcie takich małych dzieci, szczególnie dużych szkół państwowych, gdzie
klasy czasami przekraczają 30 dzieci, a niejednokrotnie w tym samym budynku
biegają po korytarzach gimnazjaliści. W takim otoczeniu sześciolatek ma prawo
czuć się zagubiony, choć oczywiście nie musi. Myślę, że problem leży również w
zmianach programowych - obecnie panuje w tej kwestii duży bałagan. Jedne szkoły
radzą sobie z tym lepiej, inne gorzej.
Nie zgodzę się natomiast z opinią, że jeśli nasze dzieci pójdą rok wcześniej do
szkoły, to lepiej poradzą sobie w przyszłości ze znalezieniem pracy etc. Mówimy
tutaj o JEDNYM roku. Jeden rok nie zaważy na karierze dziecka. Dużo ważniejszym
zagadnieniem wydaje mi się znalezieniem odpowiedniej placówki niż kwestia, w
jakim wieku dziecko zacznie szkolną edukację. W dobrej szkole dziecko nie tylko
szybciej się uczy, ale też czuje się szczęśliwe, doceniane, rozumiane. Takie
dziecko chce i lubi chodzić do szkoły, a to moim zdaniem jest właśnie klucz do
osiągnięcia sukcesu.
A swoją drogą mam pytanie do Warszawianek - w jakich szkołach macie dzieci? Czy
możecie polecić jakieś fajne szkoły w stolicy?
Dzięki za wszelkie opinie.
Pozdrawiam :)
e-millie
UTOPIA - REALNA?
Jak to dobrze spotkać gdzieś ludzi, którzy zdolni są oderwać czasem od
płaszczyzny ziemskiej!
Chciałem dodać swoje trzy grosze do tego tematu, bo też jest mi w jakiś sposób
bliski.
Czy zawsze utopie - Atlantydy bezpowrotnie zapadają na dno morskie? Jak się
dobrze rozejrzeć, to ileż niewyobrażalnych rzeczy -niewyobrażalnych dla ogółu,
stało się rzeczywistością, a dlatego właśnie, że ktoś o niech marzył w bezsenne
noce. Choćby samo to, że możemy się tu spotkać - jakby w podziemiach katakumb,
w pomroku ukrywającym nasze twarze, pośród ścian odbijających nasze głosy
zwielokrotnionym echem - choć nie wychodzimy z naszych domów, czy biur. Toż
jakby zamknąć oczy i zapaść w chwilowy sen, w którym odnajdujemy, to czego nie
możemy znaleźć za dnia. Tyle, ze śni się to wielu osobom na raz...
Ale powie ktoś, ze to tylko złudzenie - wirtualna rzeczywistość, osiągalna
tylko dzięki kilometrom drutu i kilogramom krzemu, a i to na chwilę jedynie.
Ale może to w tej wirtualnej właśnie odnajdziemy magiczny klucz? Potem
wystarczy zamknąć szczelnie drzwi, aby nie dopuścić do siebie zakłócających
wibracji z zewnątrz, i otworzyć dzięki niemu jakieś tajemne przejścia, które
pozwoliłyby dotrzeć do człowieka, z którym dzielimy dach, a od którego odgradza
nas utkana przez lata pajęczyna niefortunnych zdarzeń i słów. To dopiero jest
utopia - powiecie. A jednak czasem się urzeczywistnia. Może wtedy dopiero,
kiedy sami dojrzymy, iż podobnie jak inni, z uporem tkamy nić pajęczą wokół
siebie, po to aby mieć złudzenie bezpieczeństwa. Więc coś na kształt
dwustronnego rozbrojenie? - właśnie! A jeśli się to uda z jednym, to może
również z wieloma innymi zaczniemy dzielić naszą utopie - już tą realną?
Zapewne nie zmienimy świata, ale możemy z powodzeniem stworzyć w nim nasz
własny mikrokosmos. A co szydercami, którzy mówią nam, że nie ma nic oprócz
prawa buszu? Jeśli nam się kiedyś uda, będziemy mogli im szczerze współczuć...
A zatem może nie powinniśmy się wstydzić naszych marzeń?...
Koko
<makosma@polbox.com>